Telewizja Republika po raz pierwszy w historii pokazała mecz pucharowy polskiego klubu. Debiut w roli nadawcy sportowego zamienił się momentami w festiwal absurdu, ale mimo wpadek transmisja ze spotkania Rakowa Częstochowa i tak okazała się sukcesem Republiki. Dlaczego?
Raków Częstochowa wygrał w czwartek na wyjeździe z maltańską Vallettą FC 4:0 w rewanżowym spotkaniu II rundy eliminacji Ligi Konferencji. To historyczny mecz dla Telewizji Republika, która pierwszy raz pokazywała tak ważne wydarzenie sportowe. Jak jej poszło?
Mecz rozpoczął się o 19:30, Republika rozpoczęła nadawanie kilkadziesiąt minut wcześniej od studia. W roli gospodarzy wystąpili dziennikarze sportowi stacji Rafał Kasprzyk i Mateusz Nowak. Gośćmi byli dawny właściciel Widzewa Łódź Andrzej Grajewski, który już nieraz pojawiał się w Republice w programach sportowych, oraz legenda Ruchu Chorzów, były piłkarz Mariusz Śrutwa.
Mecz z reklamami czy reklamy z meczem?
Na wstępie dodam, że mam okazję pisać także dla portalu Wirtualne Media i śledzić na jego potrzeby branżę telewizyjną. Mimo to kilka razy nie wierzyłem w to, co widzę na ekranie - podobnie jak inni kibice, którzy w czwartek pierwszy raz włączyli TV Republikę, by zobaczyć mecz Rakowa.
Studio było dość dynamiczne m.in. dzięki łączeniom z komentatorami Rafałem Patyrą i Łukaszem Cioną oraz reporterem Michałem Gwardyńskim, który na miejscu na Malcie rozmawiał z kibicami i uczestnikami spotkania. Warstwa wizualna pozostawiała jednak sporo do życzenia, a "przaśne" to najczęstsze określenie, z którym można było się spotkać w social mediach.
Większy problem był jednak z samą transmisją z meczu. Jakość obrazu nie była najwyższa, co zauważyło wielu widzów na youtubowym czacie. Pojedynek był bowiem pokazywany nie tylko w kanale Republika Plus, ale także na kanale Republiki na YouTube. "Ta transmisja to chyba z kalkulatora jest", "Kamerę im ukradli, więc transmitują lodówką" - to tylko niektóre z komentarzy internautów. Jakość nie była najlepsza, ale pytanie, na ile to wina samej telewizji.
Największy absurd dotyczył jednak reklam na ekranie w trakcie meczu - a to już całkowicie zależało od Republiki. Od miesięcy stacja Tomasza Sakiewicza organizuje kolejne zbiórki pieniędzy na sprzęt, programy czy wyjazdy. Częściowo to efekt bojkotu reklamodawców, a częściowo konieczność z uwagi na rozwój telewizji i rosnące koszty. Kody QR w trakcie przeróżnych transmisji to norma, ale przy okazji spotkania Rakowa Republika przeszła samą siebie.
By zaprezentować odpowiednio partnerów, stacja na stałe w prawym dolnym rogu pokazywała kod QR jednej z firm cateringowych. Ale to nie wszystko, bo pojawiały się także plansze z innymi markami. Widzowie oglądający mecz wielokrotnie mogli zobaczyć równocześnie trzy kody QR innych firm. Chaos na ekranie był ogromny, z czego kpili sobie kibice.
Trudno było pozbyć się wrażenia, że mecz traktowany był jak tło do reklam - także ofert firm należących do rodziny Republiki. Ci, którzy nie śledzą stacji Sakiewicza, mogli dowiedzieć się o istnieniu m.in. Republiki Energetycznej, która zajmuje się sprzedażą instalacji fotowoltaicznych, sieci telekomunikacyjnej Republika Mobile czy sklepu internetowego. Oglądałem pojedynek Rakowa w towarzystwie kolegów, którzy przecierali oczy ze zdumienia, nie mając wcześniej świadomości, jak rozrasta się imperium Sakiewicza.
"Republika jest sprytniejsza od Amerykanów. Po co robić jakieś hydration break, jak można przez cały mecz wrzucać kody qr z reklamami. Wciąż widać kawałek boiska, to o co wam chodzi" - zauważył Mateusz Ligęza, dziennikarz Radia Zet.
Taki sposób transmitowania meczu mógł zniechęcać kibiców - zwłaszcza tych, którzy wcześniej nie oglądali nigdy Republiki. Spore zamieszanie powstało także w związku z tym, że spotkanie nie było pokazywane na głównym kanale Republiki, a w Republice Plus. Różnica? Jest w zasięgu.
Niejasność co do kanału
Ten popularniejszy kanał jest szeroko dostępny w naziemnej telewizji cyfrowej, obecny u największych operatorów płatnej telewizji. Republika Plus ma ograniczony zasięg, a najlepszym dowodem jest to, że nie jest ujmowana przy badaniu wyników oglądalności stacji telewizyjnych przez pracownię Nielsen.
Kierownictwo Republiki tłumaczyło, że wybrało drugą stację, by ją promować. Jest to argument, bo wiele osób wcześniej mogło nie słyszeć o Republice Plus. Z drugiej strony to musiało też wpłynąć na liczbę widzów, która śledziła mecz w tradycyjnej telewizji. W tym czasie na głównym kanale Sakiewicza emitowano jak zwykle programy polityczne.
Nie znamy jeszcze dokładnych wyników oglądalności meczu Valletta - Raków na antenie telewizyjnej. Wiemy jednak, jak to wypadło na YouTube. Do piątkowego poranka transmisja doczekała się ponad 245 tys. wyświetleń. W szczytowym momencie mecz oglądało na YouTube ponad 63 tys. osób. Komentatorzy meczu, Patyra i Ciona, starali się reagować na komentarze internautów, odpowiadając na nie albo namawiając komentujących do wyboru MVP spotkania, co rzadko jest spotykane w transmisjach sportowych i ożywiało relację.
Daleko do Kanału Sportowego, ale i wynik robi wrażenie
Poprzedni mecz Rakowa u siebie z Vallettą pokazywany był przez Kanał Sportowy, dla którego to również była pierwsza taka transmisja w historii. Film zawierający studio przedmeczowe, pomeczowe i sam mecz obejrzało do dziś na YouTube ponad 544 tys. osób. W jednym momencie było nawet ponad 139 tys. widzów, co stanowi rekord Kanału. Studio prowadzili Marcin Borzęcki i Adam Sławiński, za komentarz odpowiadali Mateusz Borek oraz Igor Lewczuk. Różnica pod względem jakości obrazu i samego komentowania była wyraźna w stosunku do Republiki. A i nie widzieliśmy QR kodów, które dominowały nad transmisją z boiska.
Z jednej strony Republika na YouTube ma więcej subskrybentów niż Kanał Sportowy (1,64 mln - 1,07), a z drugiej jej widzowie nie są jednak przyzwyczajeni do transmisji sportowych. - Wchodzimy na taki zupełnie nowy obszar, na którym dotąd w Republice nie stąpaliśmy. Mamy sportowe ambicje. Kwestią czasu było, kiedy w końcu tkniemy fajnego, wartościowego towaru. To przetarcie, które jest próbą bojową - mówił Patyra przed czwartkowym meczem Rakowa.
Wcześniej stacja Sakiewicza pokazywała głównie gale MMA organizacji Strife oraz mecze o awans do II ligi koszykarskiej. Najpopularniejsza gala (MMA 10) doczekała się ponad 229 tys. odsłon, kolejne sporo mniej, bo odpowiednio: 118 tys., 90 tys. oraz 54 tys. Jeszcze niższe były wyniki koszykówki, zwykle w okolicach 5- 10 tys. wyświetleń. Na tym tle oglądalność Valletta - Raków może robić wrażenie.
TV Republika bardzo zadowolona
Dzięki tej transmisji Republika dotarła do nowych widzów, zwłaszcza jej drugi kanał. Problem stanowiła jednak warstwa wizualna, zarówno studio, jak i przede wszystkim komfort oglądania meczu zdominowanego przez reklamy. Niewykluczone, że prawicowa telewizja niebawem otrzyma kolejną szansę transmitowania występu Rakowa. Kacper Sosnowski ze Sport.pl przedstawił kulisy, dlaczego Polsat i TVP pokazują mecze innych polskich drużyn w europejskich pucharów, ale klubu z Częstochowy nie chcą. Jeśli to się nie zmieni, Rakowowi pozostanie Republika lub Kanał Sportowy. Projekt m.in. Mateusza Borka i Michała Pola nie ma jednak kanału telewizyjnego, nawet o ograniczonym zasięgu jak Republika Plus.
Telewizja Republika mogła transmitować spotkanie polskiej drużyny z Vallettą, bo nikt nie nabył praw do tej fazy rozgrywek Ligi Konferencji. Pod koniec kwietnia Polsat pozyskał wyłączne prawa do pokazywania Ligi Europy oraz Ligi Konferencji Europy do końca sezonu 2030/2031, ale dotyczy to ostatniej rundy eliminacyjnej aż do finału. To oznacza, że mecze wcześniejszej fazy eliminacji są dostępne, a kluby same sprzedają prawa do tych spotkań. Mogą dogadać się z poszczególnymi telewizjami czy innymi nadawcami.
Decyzja kierownictwa Republiki nie dziwi, bo już kilka miesięcy temu szefowie stacji zapowiadali, że chcą stawiać mocniej na sport, rozwijać ofertę programową na tym polu i szukać okazji do nabycia mniejszych lub większych praw sportowych. Republiki dziś nie stać, by rywalizować o transmisję do pełnych rozgrywek piłkarskich, ale może pokazywać pojedyncze spotkania, czego właśnie byliśmy świadkami.