MOWA KOŃCOWA MEC. ALICJI GRONET W PROCESIE ROBERTA BĄKIEWICZA - TO ROBI WRAŻENIE ❗️🔴
Wysoki Sądzie,
ta sprawa — choć formalnie dotyczy czynu z art. 157 § 2 kodeksu karnego — w rzeczywistości dotyczy granicy, której przekroczenie zawsze musi spotkać się z jednoznaczną reakcją wymiaru sprawiedliwości. Granicy między przekonaniem a przemocą, między deklaracją wartości a rzeczywistym traktowaniem drugiego człowieka. Bo to, co wydarzyło się tego dnia, nie było jedynie incydentem. To był akt świadomego i demonstracyjnego użycia siły wobec osoby, która nie podporządkowała się woli grupy, skutkujący realnym uszczerbkiem na jej zdrowiu.[…]
Nie znajduje żadnego oparcia w obowiązującym prawie argumentacja, jakoby działanie oskarżonego było usprawiedliwione zgodą lub szczególnym charakterem miejsca. Nawet gdyby przyjąć, że istniała jakaś forma zgody na „ochronę” określonego miejsca, to zgodnie z podstawowymi zasadami prawa karnego nie obejmuje ona prawa do stosowania przemocy i powodowania uszczerbku na zdrowiu innych osób. [...]
Oskarżony w swoich wyjaśnieniach wprost buduje własną, pozaprawną hierarchię wartości, przedkładając doktrynę religijną nad przepisy Kodeksu karnego. Twierdzi przecież bezwstydnie, że „dla katolika zbezczeszczenie Najświętszego Sakramentu to jest rzecz o wiele gorsza niż zburzenie świątyni czy jej spalenie”, a odnosząc się do samej świątyni, wskazuje, że „tam rządzą inne prawa, prawa które odnoszą się przede wszystkim do Boga”.
Próba wykreowania się przez oskarżonego na obrońcę „praw bożych” przed osobami, które określa pogardliwym mianem „hołoty”, „motłochu” czy „grup ludzi inspirowanych przez Strajk Kobiet, które łamały wolność religijną”, w rzeczywistości obnaża jedynie głęboką pogardę dla obowiązującego porządku prawnego. Oskarżony uzurpuje sobie prawo do decydowania, kto może przebywać w miejscu kultu, pytając retorycznie: „czy człowiek, który wchodzi splunąć na ołtarz, ma do tego prawo?” i dając sobie samemu mandat do fizycznej, agresywnej reakcji. [...]
W tym kontekście jaskrawego podkreślenia wymaga fakt, na który oskarżony pozostaje ślepy: oskarżycielka prywatna, również jako osoba wierząca i katoliczka, miała pełne i niezbywalne prawo do wyrażenia swojej opinii w przestrzeni publicznej. I prawo to zrealizowała, nie uciekając się przy tym do absolutnie żadnej formy przemocy wobec drugiego człowieka. Jej działanie było pokojowym manifestem, wyrazem wolności słowa, który w żaden sposób nie zagrażał ani zdrowiu, ani życiu obecnych tam osób. Tymczasem oskarżony, mając na ustach tzw. prawdy wiary i zasłaniając się rzekomym mandatem religijnym, uzurpuje sobie prawo do arbitralnego decydowania o tym, czyja ekspresja i czyja obecność w kościele jest godna, a czyja nie — i w konsekwencji decyduje o siłowym, brutalnym usunięciu drugiego człowieka.
Wysoki Sądzie, powoływanie się na religię przy jednoczesnym stosowaniu przemocy budzi historycznie i społecznie najgorsze możliwe skojarzenia. Przemoc ubrana w szaty religijnej żarliwości to nic innego jak fanatyzm, który na przestrzeni dziejów zawsze prowadził do nieszczęść i deptania godności ludzkiej.
Powoływanie się na świętość sakramentu oraz rzekomą konieczność „obrony wiary” nie tylko nie wyłącza winy, ale w świetle okoliczności sprawy ujawnia instrumentalne oraz skrajnie niebezpieczne traktowanie wartości religijnych jako pretekstu i moralnego usprawiedliwienia dla ordynarnego, fizycznego samosądu.
Konsekwencje czynu dla pokrzywdzonej wykraczają daleko poza sam moment zdarzenia. Spowodowany u niej rozstrój zdrowia i obrażenia ciała wiązały się z bezpośrednim bólem i fizyczną dolegliwością, ale również z głębokimi skutkami psychicznymi i społecznymi. Pokrzywdzona została publicznie upokorzona, pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, a następnie — co wynika z materiału sprawy — stała się obiektem szykan i wrogich działań ze strony środowisk, które utożsamiły ją z tym zdarzeniem. To przełożyło się na jej życie prywatne, relacje społeczne i codzienne funkcjonowanie. [...]
Wysoki Sądzie, ta sprawa nie dotyczy sporu światopoglądowego. Dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy w państwie prawa można — w imię własnych przekonań — naruszyć zdrowie drugiego człowieka i samodzielnie egzekwować reguły, które nie znajdują oparcia w przepisach prawa.
Prawo karne daje na to pytanie jednoznaczną odpowiedź. Nie można. [...]
Bo granica, o której mówimy, nie może być przesuwana. Nawet o krok.
/Radca prawna mecenas Alicja Gronet, mowa końcowa w procesie oskarżonego Roberta Bąkiewicza/
_______
To my pomogliśmy Angelice Domańskiej dochodzenie sprawiedliwości.
Działamy bez żadnego wsparcia państwa, bez unijnych dotacji.
Jedynym źródłem finansowania działań Ośrodka są dobrowolne darowizny naszych zwolenników.
Wspieraj nas:
www.omzrik.pl/wesprzyj-nas
buycoffee.to/omzrik/celestatutowe
zrzutka.pl/omzrik
patronite.pl/omzrik
Dane do przelewu:
nr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Ul. Hoża 86/410
00-682 Warszawa
Tytuł: „darowizna na działalność statutową”
IBAN: PL 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540
SWIFT: ALBPPLPW Pokaż mniej
Pokaż mniej