Święta Wielkanocne, jak zwykle, odsunęły wszystkie problemy na plan dalszy, mimo, że nie upłynął jeszcze tydzień od wiekopomnej wizyty ukraińskiego prezydenta Włodzimierza Zełeńskiego i jego małżonki, która dała się poznać w Paryżu z szerokiego gestu.
Na razie nie wiemy, o czym konkretnie rozmawiał nasz pan prezydent Andrzej Duda z prezydentem Zełeńskim w cztery oczy, no bo tak zwane „rozmowy plenarne” to tylko taki protokolarny rytuał. Nie wiemy zatem, czy rząd będzie przygotowywał Polskę do unii z Ukrainą, żeby dogodzić w ten sposób Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, który chętnie powitałby prezent w postaci zgody na wkręcenie Polski w maszynkę do mięsa i to w dodatku w sposób nie rodzący dla Stanów Zjednoczonych, ani nawet dla NATO, żadnych zobowiązań.