Słuchałam antysemickich dowcipów. I nie byłam dostatecznie odważna, by im przerwać i powiedzieć: nie mówcie przy mnie takich rzeczy, jestem Żydówką. Nigdy tego nie powiedziałam. Choć bolało. Strasznie.

11 marca weszłam na uczelnię, był wiec, studenci pisali petycję do władz. Pominęli w niej problem żydowski. Choć media krzyczały o syjonistach. Bałam się podnieść rękę i głośno powiedzieć, żeby jeszcze ten punkt dodać do petycji. Podeszłam do kolegów, którzy pisali, i powiedziałam im - cichutko, pamiętam - że powinien być punkt przeciwko nagonce na Żydów.

Głośno tego nie powiedziałam, rozumiesz?

Studiowałam ogrodnictwo na SGGW.

Nie dopisali?

- Dopisali, ale kilka słów, na samym końcu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Anna Gamdzyk-Chełmińska
Anna Gamdzyk-Chełmińska poleca
Podobne artykuły
Komentarze
aK0vzZ76UeEySlmR0zbUAYbq2psqEf3CtEGNSzkfm3E=