Nowa książka Stanisława Krajskiego pt. „Masoneria polska 2026. Klęska masonerii. Czy na pewno?”

stron 240. Cena detaliczna brutto 41 zł

zamówienia: 601-519-847
lub. savoir@savoir-vivre.com.pl

Wiele wskazuje na to, że rok 2026 można uznać za rok kończący „Epokę Masonerii”. Wielkie problemy masonerii zaczęły się już na przełomie XX i XXI wieku. Masoneria odchodzi, ale jej owoce będą jeszcze długo trwać
Część I W mackach masonerii – charakter, środki i cele masonerii – w tym omówienie ponad 20 organizacji Pomocników Szatana na Ziemi
Cześć II Zwycięstwa masonerii – ponad 50 sukcesów
Część III Porażki masonerii – ponad 10 przegranych
Część IV Co nam jeszcze grozi ze strony masonerii?
Czy ratując skórę masoneria będzie organizować w Europie krwawe rewolucje?
A może czeka nas kolejna, tym razem naprawdę zabójcza, pandemia?
Czy najlepszym rozwiązaniem, z punktu widzenia masonerii, jest wielka wojna?

Spis treści
Wstęp
1. Rok 2026 i początek końca masonerii
Część I W mackach masonerii – charakter, środki i cele masonerii
2. Czym jest masoneria? – charakterystyka bałamutna
3.Czym jest masoneria? – charakterystyka ks. E. Cahila (przykładowa)
4.Czym jest masoneria? – charakterystyka „skrajnie”prawicowa (celna)
5. Czym jest masoneria? – ujęcie Kościoła (trafne)
6. Czym jest masoneria? – nowa odpowiedź na stare pytanie
7. Masoneria i inni pomocnicy Szatana na Ziemi: orfizm
8. Masoneria i inni pomocnicy Szatana na Ziemi: kabała żydowska i Medyceusze
9. Masoneria i inni pomocnicy Szatana na Ziemi: Różokrzyżowcy
10. Pomocnicy masonerii – „tajne sekty”, socjaliści, komuniści
11. Pomocnicy masonerii – Ku Klux Klan i… ruch zielonoświątkowców (z Odnową w Duchu Świętym w tle)
12. Pomocnicy masonerii – Hermetyczny Zakon Złotego Świtu i Charles Bennett
13. Pomocnicy masonerii – Bestia 666, czyli Aleister Crowley
14. Pomocnicy masonerii – Kościół Scjentologiczny
15. Pomocnicy masonerii – fundacje i organizacje pozarządowe
16. Pomocnicy masonerii – Rotary Club, Lions Club, YMCA, YWCA i inne kluby, stowarzyszenia, instytucje itp.
17. Masońskie instytucje – między innymi CFR, Klub Bilderberg, Komisja Trójstronna
18. Co to jest Deep State?
19. Masoneria i Deep State
20. Kto wchodzi w skład Deep State?
21. Czy masoneria w istocie kontroluje Deep State?
22. Masoneria i Deep Church
23. Cele Szatana i masonerii
Cześć II Zwycięstwa masonerii
24. Pierwsze zwycięstwa Szatana w świetle Biblii – Szatan przygotowuje świat do tego, by odrzucił Chrystusa
25. Starożytne zwycięstwa Szatana – prześladowanie chrześcijan
26. Szatan zaraża chrześcijan duchem pogańskim – perspektywa codzienności
27. Szatan zaraża chrześcijan duchem pogańskim – perspektywa wiary
28. Judaizm talmudyczny, kabała i islam – szatańskie konstrukcje.
29. Dalsze sukcesy Szatana – wielka schizma wschodnia
30. Szatan buduje zręby swojego królestwa: Medyceusze, humanizm, Różokrzyżowcy, protestantyzm
31. Trzej pomocnicy Szatana – „reformatorzy Europy”: Kartezjusz, Rousseau, Luter
32. Pierwsze sukcesy masonerii: zniszczenie Polski i powstanie USA
33. Wielkie zwycięstwo masonerii: rewolucja francuska
34. Kolejne zwycięstwa masonerii: gwałtowny jej rozwój w całej Europie oraz tzw. zjednoczenie Włoch
35. Masoneria rośnie w siłę: powstanie fortuny i wpływów Rothschildów w całej Europie oraz fortuny i wpływów Cecila Rhodesa
36. Wielkie sukcesy masonerii w XX wieku: przejęcie emisji pieniędzy w USA i w Europie
37. Wielkie sukcesy masonerii w XX wieku: I wojna Światowa i niebywała demoralizacja społeczeństw europejskich
38. Wielkie sukcesy masonerii w XX wieku: rewolucja w Rosji i powstanie bloku państw socjalistycznych
39. Powstanie komunistycznych Chin i chińskiej potęgi gospodarczej
40. Powstanie państw komunistycznych w Azji i na Kubie. Sukcesy komunistów w Ameryce Południowej
41. Powstanie i rozwój Unii Europejskiej jako realizacja celów i ideałów masońskich
42. Niszczenie cywilizacji i destrukcja moralna
43. Rewolucja lat sześćdziesiątych: dechrystianizacja, poganizacja, masonizacja – New Age
44. Rewolucja lat sześćdziesiątych: dechrystianizacja, poganizacja, masonizacja – czarownice i Wicca
45. Rewolucja lat sześćdziesiątych: dechrystianizacja, poganizacja, masonizacja – Anton Szandor LaVey, „Biblia Szatana” i „Dziecko Rosemary”
46. Rewolucja lat sześćdziesiątych: dechrystianizacja, poganizacja, masonizacja – Aldous Huxley, Timothy Leary i ruch hipisów
47. Rewolucja lat sześćdziesiątych: dechrystianizacja, poganizacja, masonizacja – „Beat Generation” i „Big Beat” („bigbit”)
48. Rewolucja lat sześćdziesiątych – „Beat Generation”: Jack Kerouac protoplasta ruchu hippisów i „Big Beat”
49. Rewolucja lat sześćdziesiątych – „Beat Generation”, „Big Beat”, Allen Ginsberg i William Blake
50. Rewolucja lat sześćdziesiątych – „Beat Generation”, „Big Beat” i William S. Burroughs
51. Rewolucja lat sześćdziesiątych – rola muzyki młodzieżowej
52. Rewolucja lat sześćdziesiątych – ukoronowanie: Festiwal w Woodstock, czyli zapoczątkowanie Ery Wodnika
53. Infiltracja przez masonerię i komunistów Kościoła katolickiego – Sobór Watykański II i nowe ruchy
54. Infiltracja przez masonerię Kościoła katolickiego – opinia abp Carlo Maria Viganò
55. Zwycięstwo duchowe masonerii – powstanie cywilizacji i kultury pychy
56. Przekształcanie społeczeństw Europy i USA w tzw. społeczeństwa otwarte
57. Przekształcanie społeczeństw otwartych w społeczeństwa wielokulturowe i wielorasowe – kwestia uchodźców
58. Pandemia Covid-19 jako wielki sukces masonerii
Część III Porażki masonerii
59. Pierwsze porażki Szatana i jego pomocników
60. Pierwsze klęski masonerii – we Francji i w USA
61. Przegrane we Włoszech – masonerii nie udaje się zniszczyć Stolicy Apostolskiej i ustanowić państwa masońskiego na Półwyspie Apenińskim
62. Pierwsze przegrane masonerii w związku z komunizmem: klęska bolszewizmu w 1920 roku, przegrana komunizmu w Hiszpanii i przegrana masonerii w Portugalii
63. Kolejne przegrane masonerii w związku z komunizmem – upadek ZSRR
64. Chiny – wielka przegrana masonerii
65. Klęska rewolucji lat sześćdziesiątych
66. Klęska projektu Wielkiego Krachu
67. Klęska projektu Zielonego Ładu
68. Osłabienie masonerii: wojna domowa w masonerii rytu szkockiego – rządy Trumpa
69. Doktryna Wielkiego Resetu i świata Inteligentnych Miast sypie się i drastycznie oddala
70. Doktryna nowego komunizmu (kapitalizmu inkluzywnego) zaczyna być „patykiem po wodzie pisana”.
71. Klęska masonerii – prawica obejmie władzę w całej Europie
Część IV Co nam jeszcze grozi ze strony masonerii?
72. Masoneria odchodzi, ale jej owoce będą jeszcze długo trwać
73. Czy masoneria będzie organizować w Europie krwawe rewolucje?
74. A może czeka nas kolejna, tym razem naprawdę zabójcza, pandemia?
75. Czy najlepszym rozwiązaniem, z punktu widzenia masonerii, jest wielka wojna?
76. I na zakończenie: jak skończy się ta historia?

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Nowa książka Stanisław Krajskiego Żywe trupy i masoneria. O budowaniu Królestwa Szatana na Ziemi

stron 188 cena detaliczna 40 zł

Masoneria przejmuje świat polityki, banki, gospodarkę, media, buduje nowy totalitaryzm. To wszystko jest jednak niczym w porównaniu z tym, co powoduje w sferze moralnej i duchowej budując Królestwo Szatana na Ziemi, świat, w którym zaraża ludzi pychą i doprowadza ich do stanu, w którym nie mają szansy na wolność i zbawienie.
W jaki sposób człowiek umiera na duszy i zostaje żywym trupem
12 stopni pychy – od ciekawości do śmierci duszy Rola masonerii w budowie Królestwa Szatana na Ziemi
Zniszczenie Kościoła, również przez V Kolumnę
Powstawanie totalitarnego ustroju oligarchicznego
Dominującą religią ma być kabała – już wnika do Kościoła
Humanizm jako trucizna Szatana
Dwie Europy – dwie cywilizacje: Chrystusowa i diabelska
Walka z pychą w Kościele – „Przysięga antymodernistyczna”
Dlaczego Paweł VI zniósł „Przysięgę antymodernistyczną”?
Personalizm jako narzędzie służące rozwojowi pychy
Szatan i masoneria zarażając nas pychą mówią:
„Masz wszystkie prawa” – „nie będziesz służył”
„Bądź kreatywny” – zapomnij o prawdzie – „nie będziesz służył”
„Nie będziesz niewolnikiem Boga” – „nie będziesz służył”
Przede wszystkim bądź ambitny”– „nie będziesz służył”
Karmienie pychy:
„Nie jesteś jak inni ludzie”
„Nie zrobiłeś niczego złego”
„Niech twoja wolność będzie bez granic”

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Notatki z Mazur dni 1-3 – 29 czerwca-1 lipca

Niedziela 29 czerwca. Jedziemy taksówką do Kościoła. Po kościele kawa i ciastka, spacer. Obiad w zaprzyjaźnionym hotelu „Krystyna”. Udaje mi się cudem załatwić internet do naszego domku, ale tylko na 30 dni.
Poniedziałek – siedzimy w domu. Rozpakowujemy się. Gotuję obiad (makaron po włosku). Idziemy nad jezioro. Odwiedza nas znajomy ksiądz ze Szczytna. Siedzimy w domu, bo na zewnątrz zimno.
Wtorek – kot wyraźnie chory. Jedziemy taksówką do weterynarza. Dostaje kroplówkę i leki. Robimy duże zakupy. Obiad jemy w domu (duszona cielęcina). Kotu się poprawia już na wieczór. Gdy słońce zachodzi 12 stopni.

Opublikowano Notatki z Mazur 2025 | Dodaj komentarz

Dzień 27-29 – Nagrywanie, nowi goście, krótka wycieczka 26-28 czerwca

Goście wyjechali. Nagrywam kilka programów, robię wielkie pranie, sprzątam i pakuję rzeczy na wyjazd. Wystawiam faktury, pakuję wielkie paczki (wysyłka do hurtowni). Załatwiam telefony i maile. Odwiedzam ogrodnika. Nie ma jeszcze jeżyn. Zamawiam na wyjazd 2 kg czereśni. Z Panem Jackiem jadę jeszcze do „Maciejowej Chaty” na ostatnie ozorki. Po drodze wysyłam paczki i robię zakupy już na Mazury. Odwiedza mnie na kawę właściciel La Musica.
W sobotę o 11.00 przyjeżdża Pan Jacek. Pomaga mi wynosić kwiaty i pudła przed dom. O 12.00 przyjeżdża ciężarówka. Pakujemy ją we trzech w pół godziny i jadę przez Warszawę (tam zabieram żonę) pod Szczytni. Jesteśmy na miejscu o 17.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 26 – Znowu nagrywanie, goście restauracja spotkanie 25 czerwca

Wstaję o 9.00. Znowu kawę piję w domu. Przygotowuję książki do wysyłki. Dzwonię do kuzynki, że muszę czekać na kuriera. Oni jadą do Kazimierza. Ja nagrywam kilka programów i obrabiam je. Kuzynka przyjeżdża o 14.00. Jest tez kurier. Jedziemy na pocztę. Wysyłam paczki. Jedziemy do „Maciejowej Chaty” na ozorki w sosie chrzanowym. Potem do mnie. Robię na deser bitą śmietanę z truskawkami i z odami. Jadą do siebie o 16.00. Zaczynam już pakować rzeczy ( w sobotę przenoszę się ciężarówką na Mazury, po drodze zabiorę żonę z Warszawy). Przyjeżdża Pan Jacek. Rozmawiamy w ogrodzie. Wieczór jest bardzo ciepły. Gdy wyjeżdża nadal się pakuję, obrabiam programy. Zaczyna padać deszcz. Kot, który był cały dzień w ogrodzie wraca ok. 20.00 i już nie wychodzi (znowu zimny wieczór). Idziemy spać po 1.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 25 – Nagrywanie, goście restauracja spotkania 24 czerwca

Wstaje o 9.00. Na zewnątrz zimno. Nagrywam w domu do 16.00 . Ju się pogubiłem 6, 7 czy 8 programów? Jem śniadanie (jajka sadzone na boczku). Sprzątam, bo będą goście. Wreszcie o 17.00 przyjeżdża bibliotekarka z parafii w Wąwolnicy wraz z mężem (rozpoznali mnie pod kościołem w Boże Ciało). Obiecałem im książki. Przywożą w prezencie 5 kg (słowie: pięć kilogramów) miodu (różne gatunki). Daję im wszystkie tytuły jakie mam. O 18.00 przyjeżdża moja kuzynka z mężem (będą kilka dni w „La Musica”). Goście wychodzą, a my jedziemy do restauracji Rocco (zrazy z cielęciny faszerowane borowikami+ kopytka). Jeszcze piejmy herbatę u mnie i jadą po 20.00 do „La Musica”. Odpoczywam, obrabiam programy. Kropi deszcz. Kot leży w swoim łóżeczku. Pierwszy raz czuję się wykończony przed 23.00. Kładę się do łóżka z książką. Kot już śpi.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 24 – odpoczynek, fakturowanie, zakupy, spotkania 23 czerwca

Wstaję o 9.30. Jest gorąco. Siedzę i budzę się w ogrodzie. Wystawiam faktury, pakuję przesyłki, rozmawiam przez telefon. O 14.00 zabiera mnie Pan Jacek z Nałęczowa. Robię zakupy w czterech sklepach. Po powrocie pijemy kawę i rozmawiamy. Wyjeżdża po 16.00. Robię pranie. O 17.00 przyjeżdża gość z Wąwolnicy. Rozmawiamy ze dwie godziny. Oglądam dziennik na POLSACIE. Jem na obiad gulasz z chlebem. Wprowadzam kolejne programy na YouTube. Po raz pierwszy siadam po ciemku w ogrodzie. Jest bardzo ciepła noc i wpatruję się w niebo, myśląc i myśląc. Od czasu do czasu odzywa się nocny ptak. Kot krąży pomiędzy ogrodem i domem.
Przed 23.00 siedzę w domu i słyszę przeraźliwe miauczenie kot, które się zbliża. Za chwile wyraźnie ciężko przerażony kot wpada do domu a za nim wichura i ulewa, a w zasadzie urwanie chmury. Biją pioruny, błyskawice rozświetlają niebo. Zamykam wszystkie drzwi i ona. Wyłączam komputery i uświadamia sobie, że suche już pranie zostało na sznurach. Po jakiś 15 minutach otwieram drzwi do ogrodu. Kot skrada się i wystawi łeb, z piskiem ucieka w głąb domu. Bura szaleje, ale wichura ucichła.
Burza szybko się kończy. Kot wybiega w noc i wraca mokry. Potem już nie próbuje wyjść. Idziemy spać o 2.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 23 niedziela – odpoczynek i wędrówki po okolicy 22 czerwca

Kot budzi mnie o 7.00. Wypuszczam go i idę spać. Ranem jest chłodny. Budzę się o 9.00. Piję kawę w domu. Sprzątam. Zakładam biały garnitur i kapelusz i wychodzę przed bramę. O 9.15 zabiera mnie samochodem małżeństwo z Gdyni. Jedziemy do Wąwolnicy na mszę św. Wracam do domu na kawę i słodycze. Rozmawiamy do 12.30. Jadą już do domu, do Gdyni. Ja nagrywam trzy pobożne programy (tylko takie – programy dla Boga – można nagrywać w niedzielę). Jest ciepło, ale nie gorąco. Siedzę w ogrodzie, słucham ptaków, myślę, odpoczywam, patrzę na kwiaty. Gdy się ochładza wędruję po wąwozach. Potem znowu siedzę w ogrodzie, bo jest ciepło. Idziemy z kotem spać o 1.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 22 Nagrywanie i ślimaki – 21 czerwca

Kot budzi mnie o 8.00. Wypuszczam go do ogrodu i idę spać. Wstaję 0 9.30 i piję kawę w ogrodzie przyśpiewie ptaków. Jest bardzo ciepło.
O 11.00 przyjeżdża Pan Jakub z Lublina, który nocował w „Kolorowej”. Jemy obfite śniadanie (parówki, sery, tosty, zapiekanki z pieczarkami). O 12.30 zaczynamy nagrywanie w altanie. Nagrywamy ( z długimi przerwami) 4 programy dosyć długie o żywych trupach. Jemy szybki obiad (flaki ze słoika i gołąbki ze słoika). Pan Jakub pije kawę a ja nagrywam program sam (który się spieszy). Chwilę jeszcze rozmawiamy. Wyjeżdża. Przyjeżdża małżeństwo patronów z Gdyni. Pijemy kawę i jemy ślimaki po prowansalsku popijane białym winem. Wyjeżdżają około 20.00. Wraca kot karmię go i robimy kizi mizi (intensywne pieszczoty). Wybiega do ogrodu, a ja sprzątam, jem kolacje słucham muzyki i czytam książkę. Wszystko to w domu, bo w ogrodzie bardzo zimno. Kot wybiega do ogrodu i wraca o 1.00. Idziemy spać.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 21 Spotkania i nagrywanie – 20 czerwca

Budzę kota o 9.30. Piję kawę w domu bo zimno. Nagrywam jeden program. Zjeżdżają się Pan Jacek Schmidt i małżeństwo z Gdyni. O 12.00 przyjeżdża Pan Jakub z Lublina .Rozmawiamy. O 12.30 opuszcza nas już Pan Jacek. Małżeństwo jedzie do Kozłówku, a my z Panem Jakubem nagrywamy 4 programy. O 16.00 robię na obiad makaron w sosie włoskim i kaszankę. Jemy to w czwórkę (ja, Pan Jakub i małżeństwo z Gdyni). Jemy deser, Goście opuszczają as przed 19.00. Nagrywamy jeden program z Panem Jakubem. Jedzie n nocleg. Ja obrabiam programy, czytam. Kot wciąż wchodzi i wychodzi. Na dworze jest koszmarnie zimno. Idziemy spać po 1.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 20 Boże Ciało, nagrywanie „Siwy Dym” – 19 czerwca

Kot budzi mnie o 7.00 Wypuszczam go i idę spać. Wstaję o 9.00. Piję kawę w ogrodzie. Odpoczywam, modlę się i myślę. O 10.45 zabiera mnie  małżeństwo  z Gdyni do Wąwolnicy na Mszę Świętą. Po Mszy św. wracamy do domu. Oni idą w Nałęczów, a ja z Panem Jackiem (który już na nas czeka; był na Mszy św. w Lublinie) nagrywam cztery pobożne programy (pierwszy o Najświętszym Sakramencie). Nagrywamy je w domu, bo leje jak z cebra, a potem jest zimno Pijemy kawę. Przyjeżdżają młodzi i jedziemy do „Siwego Dymu” na obiad (zestaw 5 mięs i dodatków na cztery osoby na wielkim drewnianym półmisku). Po powrocie rozmawiamy trochę przy kawie w ogrodzie. Rozjeżdżają się po 18.00. Robi się znowu zimno. Kryję się w domu i odpoczywam. Kot co chwila wybiega do ogrodu i wraca głodny jak wilk. Planujemy iść spać wcześnie, bo po północy.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 19 Dalej nagrywamy. Obiad w „Maciejowej Chacie” – 18 czerwca

Kot znowu budzi mnie o 8.00. Wypuszczam go i idę spać. Budzę się 0 9.15. Piję kawę w ogrodzie. Jest bardzo ciepło. Czekam na Pana Jacka Schmidta słuchając śpiewu ptaków. O 11.00 pojawia się. Jemy śniadanie do 12.00. Nagrywamy dwa programy. O 14.00 jedziemy z małżeństwem z Gdyni do „Maciejowej Chaty”. Jemy ozorki w chrzanowym sosie. W drodze powrotnej robię zakupy. Nagrywamy z Panem Jackiem jeden program. Jemy w ogrodzie lody i słodycze. Pijemy kawę. Wyjeżdżają przed 19.00. Odpoczywam, wgrywam programy. Kot szaleje w ogrodzie. Pierwsza ciepła noc. Idziemy z kotem spa c koło 1.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 18 nagrywamy. Obiad w Wojciechowie 17 czerwca

Kot budzi mnie o 8.00. Wypuszczam go i idę spać. Budzę się przed 10.00. Piję kawę w ogrodzie. Jest bardzo ciepło. Czekam w ogrodzie na Pana Jacka Schmidta słuchając śpiewu ptaków. O 11.00 pojawia się. Jemy śniadanie i nagrywamy 3 programy. O 16.00 przyjeżdża małżeństwo z patronów z Gdyni i jedziemy na obiad do Wojciechowa (golonka i placki ziemniaczane). Po drodze oglądamy wieże ariańską w Wojciechowie i „rezydencje Wielkiej Mistrzyni masonerii kobiecej. Siedzimy jeszcze trochę w ogrodzie, ale robi się bardzo zimno. Wyjeżdżają o 21.00, a ja do 1.00 obrabiam programy, załatwiam telefony i maile, zaglądam do internetu. Kot wrócił do domu o 21.00 zjadł kolacje i od razu poszedł spać.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 17 – nagrywamy, robimy wycieczkę po okolicy, spędzamy wieczór w węgierskiej restauracji w Kazimierzu – 16 czerwca

Budzę się przed 10.00. Już jest gorąco. Siadam w cieniu w ogrodzie i pije kawę. Robię wielkie pranie w pralce automatycznej i w miednicy (białe koszule). Przychodzą o 11.00. Chwilę rozmawiamy. Oni idą do pobliskiego ZOO, a my z Panem Schmidtem nagrywamy program. Wracają. Pijemy kawę. Z panem Grześkiem odwożę Panią Hannę na dworzec kolejowy. W powrotnej drodze robię duże zakupy. Nagrywamy z Panem Schmidtem drugi program. Zwijamy aparaturę i jedziemy piękną, okrężną trasą przez miejscowe wzgórza do Kazimierza do restauracji węgierskiej. Jest otwarta do 19.00, a my i kilka innych osób jesteśmy w niej do 20.15. Jemy zupę Halaszle, mięso z węgierskiej świni, suma w śmietanie, sery i krem z kasztanów. Wracamy do Nałęczowa inną trasą. Po drodze robię kolejne zakupy. Do domu do mnie wchodzi jeszcze Pan Schmidt. Chwilę rozmawiamy. Jedzie na nocleg, a ja obrabiam filmy. Odpoczywam. Kot wchodzi i wychodzi w noc. Idziemy spać już przed północą.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 16 – niedziela pełna wrażeń 15 czerwca

Wstaję o 10.00. Kawę piję w ogrodzie. Już jest gorąco. O 11.00 Przyjeżdża cała grupa. Chwilę siedzimy w ogrodzie. Jedziemy w dwa samochody okrężną drogą na Mszę św. do Wąwolnicy. Po Mszy św. nawiedzamy kaplicę z cudowną figurą. Potem jedziemy jednym z najpiękniejszych wąwozów (przy cmentarzu) w Wąwolnicy na górę, gdzie odbyła się część bitwy pomiędzy Polakami i Tatarami w XIII w. Następnie jedziemy pomodlić się w miejscu objawień i do domu. Jemy ślimaki popijając je włoskim winem musującym i wznosząc toast za wnuczkę Pana Schmidta, która urodziła się w nocy. Potem jemy makaron z włoskim sosem z ośmiornicą, małżami i grilowanymi pomidorkami koktajlowymi. Małżeństwo z dzieckiem odjeżdża do Krakowa. Idziemy szlakiem przez wąwozy do Nałęczowa i wracamy drogą, na którą nie trafia żaden wczasowicz czy turysta. Do zmroku rozmawiamy w ogrodzie. Kot jest z nami. Gdy ludzie wychodzą około 21.00 kot wybiega jeszcze do ogrodu. Idziemy spać około 1.00

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 15 – Goście, rozmowy w ogrodzie wycieczka po okolicy – 14 czerwca

Wstaję po 9.00. Pije kawę w domu bo zimno. Do 11.00 załatwiam maile i telefony, sprzątam. O 11.00 pojawiają się wszyscy, w sumie 8 osób. Rozmawiamy w ogrodzie, bu już jest ciepło. W pewnym momencie jadę z gościem z Krakowa po zakupy. Jemy specjalne przekąski, pijemy różowe wino musujące, nagrywamy krótki program dla Patronów. Idziemy przez pola do dzikiego wąwozu, przechodzimy do jego końca. Jak w dżungli i ten śpiew ptaków. Wracamy wąwozem i idziemy przez pola, a potem szosą do domu Pana Jacka. On i jego żona goszczą nas kawą, herbatą ciastem i różnymi trunkami. Spożywamy to wszystko w ogrodzie, w cieniu, bo jest gorąco. Wracamy inną trasą do domu. Tam jemy grochówkę, potem kiełbasą pieczoną na raclette, wreszcie jemy włoskie ciasto cytrynowe. Wszyscy opuszczają dom ok. 21.00.
Kot spał do 14.00. Potem wciąż był z gośćmi. Jak poszliśmy na spacer uciął drzemkę i potem znowu nam towarzyszył. Wieczorem siedział w domu, ale co chwila wypadał do ogrodu. Idziemy spać po 1.00.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 14 – kolejni goście – 13 czerwca

Budzą mnie telefony przed 10.00. Karmię kota i wychodzi do ogrodu. Kawę piję w domu. Załatwiam wiele telefonów. Siostra przyjedzie później. Je obfite śniadanie w „La Musica”, a Pan Waldemar robi jej fortepianowy koncert. Ostatnie sprzątanie przed przybyciem gości.
O 11.00 przyjeżdża Kuba Trydencki z Lublina. Za chwilę Pan Waldemar przywozi siostrę zakonną. Jadę taksówką na dworzec po Panią Katarzynę z Poznania i zahaczamy o pocztę (wysyłam paczki). Pijemy kawę w ogrodzie. O 15.00 przyjeżdża Pan Jacek i wszyscy jedziemy jego samochodem do „Maciejowej Chaty” na obiad (placki ziemniaczane i pierogi z kapustą. W domu jesteśmy po szesnastej. Znowu pijemy kawę i jemy słodycze. Przeciągam przewody do altany i rozstawiam aparaturę. O 17. 00 przejeżdża prof. Piotrowski. Przyjeżdża też Pan Jacek Schmidt. Nagrywam z Profesorem rozmowę przy udziale „publiczności”. Potem gromadzimy się w ogrodzie i długo rozmawiamy pijąc soki i przegryzając słodyczami. Przychodzi gospodyni i przynosi butelkę wina ze swojej winnicy do spróbowania. Wszyscy próbują. Wyjeżdżają zakonnica i Pan Kuba. Pan Jacek przywozi z dworca Panią Małgorzatę ze Śląska. Zaczynam gotować grochówkę na jutro. Jemy kolację: omlet z dziesięciu jaj z pieczarkami i bruschetty. Przyjeżdżają samochodem po 22.00 Pan Grzesiek z żoną z Gdańska. Pozostali jadą na nocleg. Karmie ostatnich gości. Jadą na nocleg o 23.00.
Kot cały dzień nie spał. Kręcił się między gośćmi. Teraz pada wykończony i zasypia na swoim łóżeczku. Ja robię to samo.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 13 – nagrywanie, pierwszy gość – 12 czerwca

Wstaję przed 10.00. Jest 16 stopni. Kot wyszedł, a ja na razie siedzę w domu. Nagrywam dwa programy. Wystawiam faktury. Przygotowuję paczki do wysyłki. Jem śniadanie. Przygotowuję kolejne paczki. Nagrywam dwa programy, sprzątam. Obrabiam programy. Przesadzam i podlewam kwiay.
O 17.00 przyjeżdża Pan Waldemar, właściciel „La Musica” pijemy kawę w ogrodzie (nie jest za ciepło). O 18.00 jedziemy na dworzec. Po drodze wrzucam paczki do paczkomatu. Odbieramy siostrę zakonną z pociągu. Jedziemy do Parku Zdrojowego. Pan Waldemar jedzie d siebie, a my jemy obiad w restauracji Rocco (siostra: pielmieni, jak kotlet siekamy). Idziemy przez Park i wzdłuż lasu do domu. Rozmawiamy do 22.00, gdy siostrę zabiera Pan Wald3mar. Sprzątam, słucham muzyki, karmie kota, czytam książkę. Idziemy z kotem spać o 2 w nocy

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 12 – duże zakupy, restauracja, nagrywanie – 11 czerwca

Wstaję przed 10.00. Zimno, deszcz, porywisty wiatr. Piję kawę w domu. Kot o dziwo chce wyjść i gdzieś znika. Z pewnością poszedł spać na stryszku piwnicy z winami. Sprzątam, robię małe pranie, wystawiam i wysyłam faktury, przygotowuję książki do wysyłki. Przeprowadzam szereg rozmów telefonicznych. Wiatr zrzucił mi kwiaty z parapetu, ale uratowałem biedaczki, podlałem i postawiłem na schodkach. Nagrywam dwa programy o perfumach. Po pierwszym wychodzę po raz pierwszy na chwilę do ogrodu (jest już po 13.00). Już jest ciepło. Jednak dłużej nie da się siedzieć, bo jest porywisty wiatr, który znacznie chłodzi.
O 14.00 jem śniadanie i piję kawę i przygotowuję się do kolejnego programu, tym razem z zakresu polityki.
Nagrywam dwa programy, załatwiam maile, przeprowadzam szereg rozmów telefonicznych.
O 17.00 udzielam wywiadu dla telewizji W realu 24. Dotyczy papieża i sytuacji w Kościele. W trakcie wywiadu zaczyna się dobijać do drzwi do ogrodu kot miaucząc głośno. Przepraszam widzów i wpuszczam go. Wskakuje mi na kolana i ociera mi się o twarz. W tym czasie odpowiadam na pytania
Po wywiadzie jem obiad (gulasz węgierski własnej roboty z kaszą).
Wychodzę do ogrodu, odpoczywam, słucham ptaków, myślę.
Powoli zaczyna się robić zimno. Wracam do domu, słucham muzyki, czytam. Kot wraca, zjada kolacje i układa się do snu. Śpi jakieś 15 minut i wybiega do ogrodu. Gdy wraca po północy idziemy spać.

Opublikowano Uncategorized, Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 11 – duże zakupy, restauracja, nagrywanie – 10 czerwca

Wstaję po 9.00. Piję kawę w domu, bo jest 16 stopni. Robię listę zakupów (przyjedzie wielu gości jutro), załatwiam telefon, przygotowuję wysyłkę książek, generuję etykietę Impostu do dużej paczki. Wychodzę do ogrodu przed 11.00. Niby jest już 19 stopni, ale bardzo ciepło to nie jest. Kot wychodzi ze mną. O 11.00 przyjeżdża Pan Jacek. Pijemy kawę i jedziemy do sklepu poza Nałęczowem, gdzie samochodem można odjechać pod sam paczkomat. Robię w tym sklepie podstawowe zakupy, w tym mięso dla kota i mięso dla mnie. Odwozimy te zakupy do domu. Jedziemy do Nałęczowa, gdzie kupuje ziemię do kwiatów, maliny, ciasto. Jedziemy daleko za Nałęczów do restauracji „Maciejowa Chata”, gdzie jemy na obiad ozorki w sosie chrzanowym.
Jedziemy do mnie. Pijemy kawę i jemy ciasto. Gdy Pan Jacek odjeżdża rozpakowuję torby i rozmieszczam zakupy. Przygotowuję w domu stanowisko do filmowania. Odpoczywam w ogrodzie. Jest już ciepło. Słońce grzeje. Przeprowadzam kilkanaście rozmów telefoniczny. Jutro kapłani nie przyjadą
Ok. 18.00 przyjeżdża żona Pana Jacka, która kiedyś była Niemką i protestantką. Długo rozmawiamy przy herbacie i ciastach. Robię z nia wywiad przed kamerą.
Dzielę i zamrażam mięso dla kota. Gotuję gulasz węgierski. Oglądam film. Kot, który cały prawie dzień spędził w domu wychodzi przed 23.00.
Gdy wraca zamykam dom i kładę się do łóżka z książką.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 10 – księgowanie i rozmowy – bardzo zimno – 9 czerwca

Wstaję ok. 9.00. Zimno i pada. Piję kawę w domu, a kot tylko na chwilę wystawia głowę na dwór, cofa się, zjada śniadanie i idzie spać. Śpi do 16.00.
Ja zaczynam przygotowywać dokumenty dla księgowej. Sporządzam je do 16.00 i na szczęście nie muszę ich wysyłać pocztą tylko mailem. Frydrych przychodzi o 14.00. Czyta sobie książki do 16.00.Rozmawiamy od 16.00 do 20.00. Najpierw robię mu zapiekanki. Potem jemy na obiad kaszę pęczak z warzywami (on jest wegetarianinem).Po 20.00 jedzie na dworzec taksówką, a ja obrabiam filmy, słucham muzyki, czytam. Kot wychodzi kilka razy po 5-10 minut i o 1.00 układa się do snu. Zamykam drzwi do ogrodu i też idę spać.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 9 – długie rozmowy i długi program – zimno i leje jak z cebra – 8 czerwca

Budzę się o 9.00 i wychodzę w grubym szlafroku do ogrodu. Siadam. Zimno. Za chwilę uciekam do domu. Kot nie chce wyjść. Piję kawę w domu. O 10. 30 wychodzę do Kościoła. Po Mszy Świętej jest już bardzo ciepło. Pod domem, w którym mieszkam jest krzyż. W zeszłym roku siadywał pod tym krzyżem miejscowy kot. Potem siadywał pod nim nasz kot. Teraz siedział pod nim bażant. Jak mnie zobaczył uciekł z krzykiem. Piję kawę o ogrodzie z kotem i psem. Fifi i kot na dzień dobry się pocałowali (dotknęli się nosami). Cieszę się słońce i śpiewem ptaków. Przychodzi gość, robię mu grzanki z pieczarkami i serem. Zaczyna lać i robi się bardzo zimno. Długo rozmawiamy w domu o sensie życia (on go szuka). Efekty tej rozmowy nagrywam w długim programie. Na obiad znowu jemy makaron z sosem i serem. Gość wychodzi o 21.00. Kot opuszcza dom kilkakrotnie, ale jego wyprawy nie trwają dłużej niż 5 minut. Wieczorem obaj odpoczywamy, słuchamy muzyki.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 8 – włóczę się po Nałęczowie i przyjmuję gościa – wielka burza – 7 czerwca

O 8.30 wypuszczam kota i zasypiam. O 9.30 piję kawę w ogrodzie. Już jest straszny upał (grubo ponad 30 stopni). Jadę do Nałęczowa na bazarek na rowerze. Robię zakupy spożywcze. Kupuję truskawki i ozdobne pokrzywy do ogrodu (wiozę je w pudle, które jest w dużej torbie, a ona wisi na kierownicy). Trochę włóczę się po Nałęczowie. Luddi mało, bo upał wzrasta. Wracam do domu, robię wielkie pranie, sprzątam dokładnie mieszkanie (najbardziej brudzi kot roznosząc wszędzie żwirek na łapach i rozsypując go z kuwety) i zaczynam się przygotowywać do zrobienia „Podsumowania Tygodnia” dla Patronów. Mam taki plan sfilmuję ogród, dorobię „Podsumowanie Tygodnia” i prześlę je do Patronów. Jest już 14.30. Telefon. Dzwoni aktor, z którym chodziłem do liceum, że jest już w pociągu do Nałęczowa. Chce mi opowiedzieć swoje życie co pomoże mu w odnalezieniu sensu. Rozmawialiśmy o jego przyjeździe wcześniej, ale moim zdaniem niezbyt konkretnie. Zamawiam taksówkę i jadę po niego na dworzec. Rezerwuję mu też 2 noclegi w jednym z pensjonatów („La Musica” rusza od środy). Ustalam z nim, że będziemy rozmawiali do 19.30, odprowadzę go i nagram „Podsumowanie Tygodnia”. Rozmawiamy gotuję włoski makaron z włoskim sosem i włoskim tartym serem. Jemy go w domu, bo jest burza i straszna ulewa. Odprowadzam go i gdy wracam do domu okazuje się, że mój telefon nie działa i nie działa mój internet. Ledwo dycha internet domowy, ale tylko na tyle, że można obejrzeć w internecie strony (ale nie filmy) i wysyłać maile. (nie da się umieścić filmiku na bitchute ani na You Tube). Nie nagrywam zatem „Podsumowania Tygodnia” (nie wiadomo jak długo ta awaria będzie trwała) tylko wyślę do Patronów same, gołe maile. Kot w czasie burzy schował się w domu, a że po burzy zrobiło się bardzo zimno nie zamierza wychodzić. Czytam „Kazania Sejmowe” ks. Piotra Skargi, słucham muzyki poważnej, kot drzemie.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 7 – praca i odwiedziny Wąwolnicy – 6 czerwca

Wstaję o 9.00. Kot spokojnie czeka aż go wypuszczę. Jest już 26 stopni, ale i tak kawę piję w szlafroku (jakoś chłodno). Dzisiaj będzie pierwszy gość prof. Mirosław Piotrowski, a więc sprzątam mieszkanie szczególnie starannie. Sprawdzam maile i odpowiadam na niektóre.
Przygotowuję książki do wysyłki (muszę rozpakować wiele paczek i rozmieścić je w szafach – dotąd były w spiżarni gospodyni). Nagrywam dwa programy w altanie. Straszny upał (powyżej 30 stopni).
O 15.45 przyjeżdża prof. Piotrowski z żoną. Pijemy kawę w ogrodzie i rozmawiamy. Gdzieś o 16.15 nagrywamy program w altanie. Jest długi – ponad 38 minut. Profesorostwo wyjeżdża, a ja pakuję sprzęt. Syn gospodyni zawozi mnie do Wąwolnicy, na rynek (sam jedzie dalej). Idę do kościoła. Pusto, żar. Kościół jest pełny ludzi, odmawiają różaniec. Idę do spowiedzi, a potem przechodzę do słynnego sklepu Pana Skowronka w pobliżu cmentarza. Wzywam taksówkę i robię duże zakupy (np. dwie zgrzewki wody). Przy okazji kupuję kolejne kwiaty do ogrodu.
Po powrocie gotuję makaron i zjadam go z masłem. To mój pierwszy posiłek. Jest 20,00 Podlewam kwiaty. Robi się coraz chłodniej. Odpoczywam w ogrodzie. Potem obrabiam programy. Oglądam jakiś film w telewizji. Kot wciąż wchodzi i wychodzi. Zjada kolejne porcje mięsa. Ostatni raz wychodzi o 1.00. Ja kładę się do łózka z książka i czekam na kota.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 6 – nagrywam i kryję się w cieniu – 5 czerwca

Dzień 6 – nagrywam i kryję się w cieniu – 5 czerwca

Budzę się o 9.20, wypuszczam kota, który, o dziwo, już nie spał, ale się nie awanturował. Piję kawę w ogrodzie w ciepłym szlafroku, bo jest chłodny wiatr. Po 10.00 jest jednak już 26.00 stopni, ale tu się tego nie czuje, bo wiatr się wzmaga.
Sprzątam mieszkanie. Załatwiam maile. W międzyczasie siadam w ogrodzie. I już zbliża się 12.00.
Zaczynam obrabiać programy odpoczywając co chwila w ogrodzie. Jest już (o 12.00) 30 stopni i coraz bardziej porywisty wiatr.
O14.00 jest już 36 stopni i wiatr przestaje wiać. Przeciągam przedłużacze do altany z myślą, że nagram kilka programów. Gdy zaczynam nagrywać drugi na teren sąsiada wjeżdża wielka kosiarka. Robię sobie przerwę, potem obiad (spagetti), kawę, a ta kosiarka pracuje do 19.30. Ten czas spędzam w cieniu, słuchając ptaków, przeprowadzając wiele rozmów telefonicznych ( w tym z dwiema zakonnicami i ks. Jochemczykiem) i oddając się rozmyślaniom.

Od 19.30 nagrywam trzy program i zaczynam je obrabiać. Miałem wybrać się na długą wędrówkę po okolicy, po wąwozach, ale nie ma już siły. Upał mnie wykończył. Kot wrócił do domu i zasnął na kanapie. Dopiero gdy się ochłodziło wybiegł do ogrodu. Wrócił o 22.00, przespał burzę na kanapie i wyszedł w mokry świat. Usiadłem w ogrodzie pod daszkiem, pada deszcz. Tak świeży (i cichy) wieczór po upale to bajka.
Wracam do domu, a kota nie ma . Wraca o 24.30 cały mokry. Zamykam dom. Kładziemy się spać.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień 5 – wędrówki po Nałęczowie – 4 czerwca

Kot budzi mnie o 8.50. Wypuszczam go i piję kawę w ogrodzie. Jest ciepło, a będzie gorąco. Jeden z internetów nie działa (miejscowy). Kłopot. Przerzucam programy Letniej Szkoły Savoir Vivre na kanał, sprzątam, załatwiam maile i telefony. Siedzę w ogrodzie, słucham śpiewu ptaków, myślę.
Przed 12.00 jadę do miasta. Poprzednio byłem tylko na górze w tzw. Belwederze. Teraz na górze załatwiam pocztę, karmę dla kota, spinacze do bielizny. Zjeżdżam na dół, przejeżdżam przez Nałęczów aż pod główne wejście do parku. Robię zakupy w „Stokrotce”. Kupuję truskawki ulicznego sprzedawcy i wracam inną drogą (wzdłuż parku i koło muzeum Żeromskiego).
Nagrywam w altanie dwa programy. Syn gospodyni zaczyna kosić trawniki. W tym czasie robię i zjadam obiad – gulasz ze słoika z kaszą pęczak (odpoczywam w ten sposób od gotowania). Nagrywam kolejny program w altanie. Po kawie nagrywam już o 20.00 program w ogrodzie na kanał „Forum Romanum”. Jego właściciel przesłuchuje mnie na temat bieżącej polityki. Kot kręci się po okolicy. Cały czas go widzę. Wraca do domu około 22.00 i już nie wychodzi. Oglądamy razem film. Obrabiam nagrane programy. Kładę się około 1.00 do łóżka z książką.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Dzień czwarty – pracowity i zimny – 3 czerwca

Wstaję po ósmej. Kawa w ogrodzie, ale zmarzłem. Wielkie pranie, rozwieszanie go w ogrodzie, przesadzanie kwiatów, przygotowywanie 3 przesyłek. Muszę znaleźć do nich 5 tytułów, a wszystkie książki są w paczkach w spiżarni gospodyni. Przy okazji rozmieszczam więc część książek w szafach w saloniku.
Obrabiam programy do Letniej Szkoły Teologicznej i Letniej Szkoły Savoir Vivre. Robi się trochę cieplej. Czytam w ogrodzie książkę o ezoterycznym Hollywood. Przeprowadzam szereg rozmów telefonicznych, w tym z osobami, które przyjadą na zajazd patronów. Przenoszę kilka dobrych programów na kanał. Dokarmiam Fifiego i nie mogę nastarczyć mięsa dla kota, który wciąż głody wpada do domu. Sam zjadsm kupione w mieście pierogi (sami je tu robią i są wyśmienite). Po 16.00 robi się upał siedzę w ogrodzie i słucham pokrzykiwań bażantów i śpiewu ptaków. Podziwiam (i wącham) swoje kwiaty. Pod wieców wielka burza z piorunami i urwanie chmury. Kot wraca w jej trakcie prawie suchy (gdzieś się ukrywał. Potem jest coraz bardziej mokry bo buszuje w mokrej trawie i krzakach. Po północy kot już nie chce już wybiegać w noc. Przychodzi do mnie na pieszczoty, a potem kladzie się do swojego łóżeczka (na kanapie położyłem złożony w czworo koc i małą poduszkę (kładzie na niej głowę). Przed pierwszą kładę się do łózka z książką.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Dzień III Upał i mnóstwo zajęć – 2 czerwca

Kot budzi mnie po 6.00. Wypuszczam go do ogrodu. Piję kawę wśród kwiatów. W altance nagrywam 4 programy. Podchodzi do mnie gospodyni. Jedzie ze znajomym dużym samochodem pod Lublin do firmy zajmującej się uprawą i sprzedażą kwiatów ogrodowych. W kwadrans jestem gotowy. Kupuje kilkanaście różnokolorowych pokrzyw i cztery wielkie kule kwiatów. Tylko tyle bo więcej by się w samochodzie nie zmieściło. Rozstawiam kwiaty w ogrodzie. Jutro będę je przesadzał. Nagrywam jeden program w domu (jest straszny upał) i jadę na rowerze do Nałęczowa trasa przez las (bo tam jest chłodno. Robię zakupy spożywcze i przemysłowe (sznurek do suszenia prania, płyn do prania itp.).
Sy gospodyni zaprasza mnie na schabowego (kiedyś pomagałem mu przygotować pracę licencjacką – redagowałem ją). Po obiedzie odpoczywam w ogrodzie, piję kawę. Słońce chowa się za chmury. Nagrywam dwa programy w ogrodzie (zaczynam programy Letniej Szkoły Teologii i Letniej Szkołę Filozofii). Kot kilkakrotnie wpada do domu, by coś zjeść i załatwić się w kuwecie (mieszczuch). Od 18.00 śi na kanapie. Pewnie szykuje się do nocnych wypadów. Zasiadam w ogrodzie obserwując zachód słońca i słuchają tradycyjnego jazzu ze stacji internetowej Swiss Radio Jazz. Gdy słońce zaczyna dotykać horyzontu swój koncert zaczynają wieczorne ptaki. Rezygnuje z radia. Wysłuchuje ich popisów.
Słońce zaszło, ale jeszcze o 21.00 nie było ciemno. Rozkrzyczała się kukułka, tak, że delikatny śpiew wieczornych ptaków stanowił dla niej muzyczne tło. Zrobiło się chłodno. Przeszedłem do domu, a kot poszedł w noc. Obrabiam filmy. Słucham tradycyjnego jazzu.
Kot wrca o pólnocy. Głodny. Ajada mięso i kocie chrupki na deser. O 0.30 gaszę światła. Jeszcze chwile poczytam. Kot nie zamierza iść spać.

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Rozmyślania w ogrodzie – 2 dzień wakacji w Nałęczowie – 1 czerwca

Budzę się zaraz po 8.00. Piję kawę w ogrodzie. Instaluję termometry. Odmawiam „Psalmy”. Na zewnątrz jest 23 stopnie, w domu 21. Gospodarzy nie ma. Po posesji włóczy się znudzony Fifi. Napompowuję koła w rowerze. Słucham długo śpiewu ptaków. Kot zjadł śniadanie i gdzieś sobie poszedł (pewnie śpi gdzieś w krzakach, bo tak lubi). Jadę na rowerze do kościoła i zagłosować w wyborach. Jednym z urokliwych wąwozów zjeżdżam do uzdrowiska, drugim urokliwym wąwozem wracam do domu. Robi się upał – 28 stopni na termometrze w ogrodzie.
Zmęczenie wczorajsze i całego tygodnia daje o sobie znać, tym bardziej, że jestem przeziębiony. Trzeba odpocząć i wykurował się. Leczę się zapachem kwiatów, śpiewem ptaków i widokiem soczystej, wszechobecnej zieleni. Myślę. Na obiad jem kawałek kiełbasy na gorąco z chlebem.
Kot nie pojawia się do wieczora. Wyrywam, że śpi na stryszku piwnicy z winami. Tam jest z 50 stopni. Przychodzi do domu dokładnie 20. 55. Włączam jakąś stację, wysłuchuję wynik i gaszę radio. Coś będzie, tak naprawdę wiadomo może o 1.00 w nocy. Zjadam kolację (konserwa) i kładę się do łózka z kryminałem. Kot wybiegł w noc, wraca, zjada drugą kolację. Odmrażam mu mięso na 3 kolację. Jednak zasnę chyba przed północą

Opublikowano Wakacje w Nałęczowie 25 | Dodaj komentarz

Znowu inwazja stokrotek. Wakacje w Nałęczowie – dzień 1 – 31 maja 2025

Od 11.00 wynosimy bagaże z domu w Warszawie. O 12.00 podjeżdża ciężarówka. Wypełniamy ja w połowie i o 12.30 pakuję kota i jedziemy. Jesteśmy w Nałęczowie już o 14.30. Wypakowujemy ciężarówkę z kierowcą i synem gospodyni. Wypuszczam kota. Buszuje po okolicy do 21.00 wpadając co chwila do domu, by coś zjeść, a ja praktycznie do wieczora się rozpakowuję. Na obiad jestem zaproszony przez syna gospodyni (Spaghetti bolognese). Często zasiadam w ogrodzie (na kawę, na herbatę, na odpoczynek).
W tym roku znowu nastąpiła inwazja stokrotek. Na całej posesji są ich dziesiątki tysięcy. Atakują ze wszystkich stron.
Ptaki śpiewają też ze wszystkich stron i kwiaty pachną ze wszystkich stron. Jest bardzo ciepło (jeszcze nie wyjąłem termometrów). Niebo bezchmurne. Wieczorem pokazują się na nim nieliczne, niebieskie obłoki i pojawia się księżyc.
Na kolacje zjadam konserwę. Opijam ją herbatą. Kot rozłożył się na kanapie w salonie, gdzie rozesłałem mu włochaty koc i położyłem poduszkę. Leży na kocu, a głowę opiera o poduszczę. Wyraźnie jest wykończony,ale czujny. Patrzy przez szklane drzwi do ogrodu na trawę, drzewa i niebo. Ja idę w jego ślady, bo wieczór zaczyna być chłodny.
Zbliża się 22.00. Umawiam się jeszcze na nagrania z Jakubem z Lublina (to będzie przyszły poniedziałek) i czuję jak ogrania mnie wielkie zmęczenie.
O 22.30 kot wstaje i zaczyna miauczeć. O co ci chodzi? Wreszcie się domyślam i otwieram drzwi do ogrodu. Nie chce wyjść, ale podchodzi do drzwi i miauczy. Chcesz żebym z tobą wyszedł? Zakładam ciepły szlafrok na marynarkę i siadam w ogrodzie przy stole. Kot siada obok mnie. Księżyc jest w kształcie litery „d”, a zatem zbliża się pełnia. Nie jest jeszcze całkowicie ciemno, ale nocne ptaki jeszcze nie śpiewają. Kot nagle znika w krzakach, a ja wracam do domu.
Odzyskuję trochę sił i dalej się rozpakowuje. Po 15 minutach kot wraca, zjada wielki kawał surowej piersi indyka i układa się do snu.
Ja też się kładę, ale z najnowszym kryminałem Childa. Pewnie uda mi się przeczytać ze dwie strony.

Po 20 minutach kot robi awanturę. Chce koniecznie wyjść. Wraca po kwadransie głodny jakby nic nie jadł od rama. Odmrażam mu kolejny kawałek mięsa. Pożera go w pośpiechu i znowu układa się w swoim łóżeczku. Mam nadzieję, że zaśnie teraz na dobre.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz