Spółka wygrała licytację działki w centrum Łodzi, u zbiegu ul. Piotrkowskiej z al. Piłsudskiego, która niespodziewanie trafiła pod młotek, m.in. z wniosku Renaty Misztal, żony Piotra Misztala, większościowego udziałowca inwestora - spółki Golden Tower Group.
Przed rozpoczęciem licytacji Piotr Misztal zapytany o to, jak się czuje, wiedząc, że żona oddała sprawę do komornika, mówił, że wszystko zostanie w rodzinie. Liczył na dobry wynik. Renata Misztal tłumaczyła natomiast, że tak trzeba było zrobić, a uzyskane pieniądze zostaną przeznaczone na budowę Golden Tower. Piotr Misztal dysponuje bowiem pozwoleniem na budowę, które zostało wydane w ramach procedury lex deweloper. Daniel Balla kupił samą działkę, panowie planują prowadzić inwestycję razem.
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wszystkie komentarze
A z tym pozwoleniem na budowę, to jak zwykle Misztal gada jakieś bzdury.
Owszem, przeniesienie pozwolenia na budowę wymaga zgody dotychczasowego inwestora, dla którego decyzja została wydana, ale uznaje się, że przez sam fakt przeniesienia prawa własności nieruchomości, pierwotny inwestor wyraża zgodę na przeniesienie pozwolenia na budowę. Inaczej byłoby to ograniczenie prawa własności. Nabywca byłby właścicielem nieruchomości, ale nie mógłby nic na niej wybudować, bo poprzedni właściciel ma pozwolenie na budowę.
Przecież to było wiadomo od początku, że on tam nic nie będzie budował, chodziło tylko o to żeby tanio kupić (bo nic dużego się tam nie da budować) po czym wymusić zmianę planu zagospodarowania i podnieść wartość. W kilka lat zarobił 10 mln.
Nie bój nie bój... poleży parę lat odłogiem ludzie zapomną i następca Prezydenty odkupi dla żywotnych potrzeb miasta, może na kosmodrom.