Sąd wydał wyrok w sprawie zabójstwa byłego premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony. Wydawało się, że opinia publiczna doczeka się zwrotu w sprawie zbrodni sprzed lat, bo już raz - w 1998 roku - sąd uniewinnił podejrzanych o to morderstwo.
Wyrok zapadł w Sądzie Okręgowym w Warszawie w piątek 22 listopada po południu. Na sali sądowej był tylko jeden z trzech oskarżonych - Robert S., który przebywa poza aresztem. Wyrok ogłosił sędzia Stanisław Zdun.
Wyrok ws. zabójstwa Jaroszewiczów. Mogło go w ogóle nie być
Wydawało się, że wyrok sądu może być zwrotem w sprawie morderstwa małżeństwa Jaroszewiczów. Były PRL-owski premier Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska-Jaroszewicz zginęli ponad trzy dekady temu - 1 września 1992 r. Ciała w ich willi w Aninie znalazł syn Jan Jaroszewicz, który przyjechał zaniepokojony tym, że rodzice nie odbierają telefonu. Ojciec siedział w fotelu w gabinecie. Został uduszony paskiem od sztucera. Pętlę zaciągnięto ciupagą. Matka zginęła w łazience od strzału w głowę.
Wszystkie komentarze
Skąd te minusy?
A moja babcia by powiedziała: „Zakłada to się nogę na nogę, kominiarkę się wkłada”.
Od ubranych kominiarzy!
Zdaje się, że nie udowodniono, że Jaroszewicz rzeczywiście tam był. Archiwa faktycznie tam się znajdowały i zawierały z pewnością mnóstwo "haków" na wielu polityków, rządzących po wojnie i cieszących się powszechnym szacunkiem.
Napisano na ten temat książkę "Radomierzyce. Archiwa pachnące śmiercią", w której połączono wątki 3 niewyjaśnionych śmierci osób, które niby połączyły Radomierzyce. Autor jednak mało przekonywująco uzasadnił fakt obecności tych osób w tej miejscowości.
Co nie zmienia faktu, że cała trójka zginęła w dość nieoczywistych okolicznościach. To raz.
Dwa, z domu Jaroszewicza zginęły dokumenty, a nie skradziono wielu wartościowych przedmiotów o czym wspominał syn premiera.
Pamiętnik zaginął a wiele jednoznacznie cennych przedmiotów zostało w willi Jaroszewiczów bynajmniej nie poukrywane.
Motyw rabunkowy nie "trzyma się kupy".
Zgadzam się. Dodać jeszcze warto wątek dokumentów z czasów wojny i śmierci trzech osób, które były wtedy w Radomierzycach.
A rozwiniesz wątek Solskiej bo tutaj coś mi umknęło. Skąd taka ocena jej postaci; pytam z ciekawości.
Te Radomierzyce to zmyślona historia , dokumenty o których piszesz były znalezione w Niemczech. Co do Solskiej to była drugom żoną Jaroszewicza, która strasznie znęcała się i za wszelką cenę chciała wykończyć jego syna z pierwszego małżeństwa, a gosposię, która go wspierała otruć, ponadto najprawdopodobniej była agentką, która miała pilnować Jaroszewicza, była prawdziwym potworem.