This website utilises technologies such as cookies to enable essential site functionality, as well as for analytics, personalisation, and targeted advertising. To learn more, view the following link: Cookie Policy
Dziękuję za wszystkie nadesłane komentarze, niestety ze względu na to, że wiele z nich ujawnia personalia wybranych bohaterów tekstu, zdecydowałam się zamknąć możliwość jego komentowania. Peace.
Znam Dwie Dupy o Dupie, słuchałam.Zdaję sobie sprawę, że są wyjątki, ale niestety w większości przypadków praca seksualna opiera się na wyzysku i przemocy. Żeby to zmienić, trzeba by ją zinstytucjonalizować, a to się raczej nie stanie prędko.
Sprowadzanie wszystkich kobiet do "gold diggerek" jest na maksa krzywdzące i trącące mizoginią. Kobieta, która nad sobą pracuje, rozwija się i wie, co w życiu ważne, nie patrzy na to, jakim modelem samochodu jeździ facet albo czy zarabia ponad 10k miesięcznie, tylko czy jest życiowo ogarnięty, zadbany psychicznie i czy jest dobrym człowiekiem.
A gdzie ja napisałam, że facet musi umieć przykręcić półkę? Napisałam:
Gdy nie zachwycasz się faktem, jak pięknie Twój chłop wyciągnął naczynia ze zmywarki albo nie połechtasz jego ego, gdy w końcu po pół roku przykręcił półkę, którą Ty spokojnie przykręciłabyś już trzy razy, ale nie zrobiłaś tego, bo na coś się umówiliście, wychodzisz na „pierdolniętą feministkę”.
Co oznacza, że para umówiła się na to, że facet przykręci półkę, ale zabierał się do tego jak rak do pierdolenia i przez pół roku ta półka leżała i czekała na przykręcenie. Kobieta mogłaby to zrobić sama, ale nie zrobiła, ponieważ on zadeklarował, że to uczyni. Tyle w temacie. Osobiście mam głęboko w piździe, czy facet potrafi przykręcić półkę albo naprawić kran - nie jest to dla mnie wyznacznikiem męskości.
Kolejna sprawa - czy ja gdzieś piszę, że kobiety NIE PATRZĄ na wygląd? Nie. Dopisujesz sobie w swojej głowie coś, co w ogóle nie pojawia się w moim tekście. Swoją drogą, Gossling w ogóle mnie nie kręci, jest zbyt wymuskany i bez charakteru.
Co do Tindera i tego, że nie mieliśmy matcha - well, widocznie z jakiegoś powodu mnie nie zainteresowałeś. Podobnie jak wiele kobiet, przy wyborze potencjalnego partnera kieruję się różnymi motywami, ale przede wszystkim musi być chemia. Facet wcale nie musi wyglądać jak młody Johnny Depp, żeby owa wystąpiła. Na to się składa wiele czynników - podobne poczucie humoru, podobny poziom wrażliwości, inteligencja, doświadczenia życiowe, zainteresowania i też wzajemny pociąg fizyczny. Po prostu, to coś.
Zgadzam się na sto pro. Tylko wiesz, ludzie w moim wieku w większości mają już rodziny. Praca nie jest od poznawania typów czy tam typiar, a nawet jeśli, patrz wyżej + pandemia i home office. To nie są studia czy liceum, gdzie miałeś 1500 okazji na poznanie nowych ludzi. Wiadomo, nie siedzę w domu 24 h, chodzę na treningi, spacery z psem, na hiszpański, umawiam się ze znajomymi. No ale jakoś nigdy w ten sposób nie poznałam nikogo interesującego. Wróć. Poznałam. Kilka razy. Każdy miał partnerkę i każdy chciał mieć ze mną romans. Ich zdziwienie, gdy mówiłam "go fuck yourself" nie znało granic. Prawie jakbym odrzucała milion dolarów. I tak się zastanawiam - kiedy to pokolenie narcystycznych dupków przekonanych o swojej wyjątkowości wyłącznie z racji posiadania fiuta między lewym a prawym udem w końcu wymrze?
Tak, dokładnie tak! Właśnie takiego związku bym chciała, gdzie wieczorem oglądamy sobie Netflixa i jemy lody waniliowe, a pół h potem idziemy do łóżka (albo na kuchenny blat) i dzieją się tam rzeczy, które nigdy obok wanilii nie stały. Związku, w którym facet nie będzie oceniał mojej wartości na podstawie tego, czy umiem zrobić pierogi albo co powie na mój temat jego matka. Te bieguny: związek-seks; święta-ladacznica tkwi w męskiej świadomości jakoś na maksa mocno, tak jakby zostali jedną nogą w latach 90-tych ubiegłego wieku. Przez inceli tudzież facetów, którzy feminizm uważają za zło (czyli przez jakichś 80% mężczyzn w tym kraju), jestem postrzegana jako "szon na jedną noc". Co z resztą? Zakładam, że albo są zajęci, albo im się po prostu nie podobam. W końcu daleko mi do Emily Ratajkowski. Czy czuję się przez to gorsza? Tak, bo tak zostałam wychowana, że kobieta bez mężczyzny jest chuja warta. I choć na poziomie poznawczym wiem, że to nieprawda i że jestem mega inteligentną, zdolną i fajną babką, to na poziomie emocjonalnym jest kurewsko ciężko.
Wbrew pozorom potrafię iść na kompromis i nie terroryzuję ludzi, z którymi mieszkam pod jednym dachem ;) U mężczyzn cenię sobie zaradność życiową i osobowość, ale też wrażliwość. Nie dzielę ich też na "pokornych misiów" i "maczo", bo jednego dnia możesz być smutnym misiem, który potrzebuje kobiety, która o ciebie zadba, a innego dnia samcem alfa. Tak to widzę. Ale może jestem naiwna.
Słuchaj, nie wiem, z jakiego translatora korzystasz, ale cringe nie znaczy żałosny, więc może po prostu najpierw sprawdź, co znaczy cringe w mowie potocznej. A współczucia nie potrzebuję, dzięki :)
Nie przypominam sobie sytuacji, żeby były do mnie dzwonił i chciał się umówić na seks. Chyba coś Ci się pomyliło - może podawałam przykład albo pisałam o kimś innym :)
Zacytuję tu może mojego wydawcę, który po przeczytaniu pierwszych (i na tamtem moment jedynych) 50 stron powieści powiedział: "W tak krótkim fragmencie jest tyle zwrotów akcji, że boję się, że skończysz tę książkę na 120 stronie". Tymczasem "Lukier" ma 358 stron... i z tego, co słyszałam, do ostatniej chwili zaskakuje ;)
Nie chcę wzniecić żadnej zadymy. Chcę pokazać, do czego doprowadza przyzwolenie na mowę nienawiści w dyskursie społecznym. O tym, o czym piszę, mówi też m.in. arcybiskup Stanisław Gądecki czy psycholog Janusz Czapiński. "Kto inspiruje do wzajemnej walki, koniec końców pociąga za sobą ofiary, pociąga burze". Pozdrawiam.
Porównywanie "Pink Punk" do twórczości Sex Pistols albo nazywanie utworu "Schiza" wyznaniem dojrzałej kobiety świadczy albo o tym, że tekst napisał gimnazjalista, albo o tym, że autor totalnie nie ma pojęcia o muzyce. Weźcie się może z powrotem za recenzje telefonów czy coś...
Dzięki za to, co napisałaś. Dla mnie świeckie państwo to państwo wolne od religii. JAKIEJKOLWIEK. Każda próba upolitycznienia wyznania religijnego powinna być karana.
A rodzisz się ateistą? Nie, w Polsce większość dzieci wciąż wychowywana jest w duchu katolickim. Dopiero z czasem, w wieku nastoletnim lub później, dochodzą do własnych wniosków i podejmują własne wybory.
Polityka się nigdzie nie "wkradła", zawsze była w moim życiu, raz, bo nie znoszę ignorancji, a dwa, bo lubię być zorientowana w tematach, które mnie dotyczą. Dopóki PiS nie doszło do władzy, nie miałam potrzeby, żeby pisać o polityce. Jeśli nie masz ochoty czytać takich tekstów albo są one dla Ciebie na tyle odstręczające, żeby całkowicie przestać czytać to, co piszę, "sashay away", jak to mawia Ru Paul ;) Od dawna nie zależy mi na klikach i słupkach, od dawna nie traktuję malviny pe. jako bloga w powszechnym tego słowa rozumieniu.
Obejrzałam właśnie trailer "To właśnie seks" ("The little death") i jestem w szoku, bo wygląda na to, że twórcy "Kiki...", którą się tak zachwyciłam, splagiatowali australijski film! :(
Myślę, że wszystko po trochu :) Mój partner jest bardzo dojrzały i ma takie właśnie mocno wyjebkowe podejście do spraw nieistotnych. Terapia też zrobiła swoje.
Nie założyłam aparatu, żeby wyprostować zęby, tylko żeby wyrównać zgryz. Ja uwielbiałam swoje wystające kły i odrobinę krzywe jedynki, ale ortodonta powiedział jasno - jeśli nie założę aparatu, za kilka lat wypadną mi zęby, bo przez krzywy zgryz nabawiłam się paradontozy. Nie miałam za bardzo wyboru.
Ja nie piszę o jednej delikatnej korekcie, a o serii zabiegów, po których kobiety wyglądają jakby się urwały z laboratorium szalonego naukowca produkującego klony.
Z kim się nie wiązać
Rzeczy do sprawdzenia w 2023
Prywatne: Inteligentny narcyz, czyli my type of guy
6 serialowych bohaterek, które każda z nas powinna znać
5 rzeczy, których nigdy nie powinnaś mówić facetowi
Dlaczego jestem sama
Prywatne: Dzień Ojca
Jestem złym człowiekiem
Jak rozpoznać, że typ, z którym się spotykasz, marnuje Twój czas?
uruchomiłam swój podcast
Mój własny podcast – robić to czy nie robić?
Moje odkrycia 2019 – część II
Moje odkrycia 2019
Nie daj się usadzić na ławce rezerwowych
Samotność po rozstaniu. Jak sobie radzić? Jak nie zwariować?
Ostatni tekst o miłości
Idź na wybory, łajzo
Lukier w mediach
Cztery seriale, które musisz zobaczyć
Spotkanie we Wrocławiu + dwie nowe, genialne recenzje „Lukru”
Jak schudnąć bez ćwiczeń i diety? Zdradzam sekret
Kolejne recenzje „Lukru”: Polityka, Tygodnik Powszechny i inni
Na szacunek trzeba sobie zasłużyć
Pierwsze recenzje „Lukru”: Krytyka Polityczna, Lubimy Czytać i inni
„Dom, który zbudował Jack” to gloryfikujące przemoc studium…
Pisanie powieści – jak to wygląda?
„Lukier”. Fragmenty. Tylko tu, tylko dla Was!
„Odważna. Inna. Błyskotliwa”. O czym jest Lukier – moja…
Nienawiść to taka straszna trwoga…
Nowy rok, stara Ty
Pink Punk to dzika i bezkompromisowa płyta. Recenzujemy nowy…
Poemat
Jak lewaczka poszła na „Kler” (i nie była zachwycona)
Jak stać się lepszą wersją siebie? Próba generalna
Tabata: 4-minutowy trening, po którym zdechniesz i narodzisz się…
Femmeflix, czyli feminizm na Netflixie (i innych platformach)
Opowieść podręcznej nie jest serialem feministycznym. A…
Co oglądać, co czytać, jak żyć?
Po co ludziom religia?
No więc skończyłam pisać powieść
Ludzie to debile
Nie chciałam aborcji, a jednak ją zrobiłam [LIST]
Do wyborcy PiS: jak rząd cię ruch… okłamuje. Kilka ważnych faktów
Dlaczego przestałam nosić stanik?
Dlaczego ćwiczę? Brutalna prawda
Pięć filmów o seksualności człowieka, które trzeba zobaczyć
Jak dziewuchy Dziewuchom zrobiły krzywdę
Do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć
Nie mam serca
Atak klonów