This website utilises technologies such as cookies to enable essential site functionality, as well as for analytics, personalisation, and targeted advertising. To learn more, view the following link: Cookie Policy
Yay! A już mnie przytłaczała cukierkowatość tego mijającego tygodnia! Poczułam się taka beznadziejna pośród lukru, bo ja tu walczę, orzę na ugorze, a inni opisują swoje radości, blaski, cukierki małżeńskie. Dzięki, Marysiu! Czekałam na taką treść.
A ja myślę, że statystyczny Polak powinien nauczyć się przeżywać każdy weekend jak weekend - uporządkować dom, myśli i relacje rodzinne = posprzątać po całym tygodniu, zająć się hobby i spędzić czas z najbliższymi :)
Thonet kojarzy mi się z kościelną salką :P Serio - gdzie nie byłam, to krzesła na ten kształt są właśnie na wyposażeniu. Podoba mi się ten kształt, choć wolę te ze szczebelkami w oparciu :)
Mam bardzo rozbudowaną logikę skojarzeń między językami m.in. dzięki łacinie, ale i motywuje mnie fascynacja kontaktami międzykulturowymi. Lubię umieć powiedzieć cokolwiek, by zbudować nawet płytką relację z obcokrajowcem. Jednak zastanawiam się, jak uczyć języka innych. Ja motywację mam, ale uczniowie (młodzież zwłaszcza) nie zawsze. Jestem pedagogiem, ale nie dydaktykiem. Szukam sposobów na uczniów, lecz dotychczasowe próby udzielania korepetycji zakończyły się fiaskiem. Przyczyna? Totalny brak motywacji u ucznia :(
Trafna puenta: zminimalizowanie przestrzeni maksymalizuje więzi rodzinne. Co prawda nie wyobrażam sobie życia z 2-3 dzieci na przestrzeni 30m2 na co dzień. Jednak chętnie taki minimalistyczny domek wynajęłabym na wakacje i cieszyła się ciasnym gniazdkiem :)
Wydaje mi się niesamowicie trudne sfotografować psa, żeby zdjęcie miało ręce i nogi (lub też cztery łapy). Fajnie poczytać o doświadczeniach profesjonalisty :)
Rozjusza mnie poniekąd padające po raz kolejny w tej serii stwierdzenie, że można się poznać razem pomieszkując przed ślubem. Rodzi to zagrożenie próbowania - ten, kolejny, kolejny... cieszę się, że pary tu wypowiadające się w tym tonie stworzyły stabilne małżeństwa, jednak realia są inne i po świecie wielu chodzi wypróbowanych i próbujących dalej. Bardzo to niszczące i raniące dla godności i psychiki.
Chciałabym Ci pogratulować samoświadomości i mądrego korzystania z tego czasu - ja tak nie umiałam, nie cieszyła mnie "samotność", siedziałam i się użalałam nad sobą. Ten czas minął. Mam 25 lat, mój mąż 21 i spodziewamy się dziecka - uwierz i że nas się czepiają - "Nie za wcześnie?", "Nie chcieliście poczekać?", "To wpadka?". Nigdy nikomu się nie dogodzi :)
Mój balkon niestety ma 2m2, więc nie poszaleję dekoratorsko - marzę chociaż o sztucznej trawie, ze dwóch poduszkach i lampkach solarnych ;) A zielnik wyhoduję na kuchennym parapecie - trzeba sobie radzić w blokowych metrażach :)
Żądam prawa do eutanzji na ciężarnych matkach na żądanie dzieci umiejscowionych w ich macicach. Przecież to ich życie i nie wybrały sobie tego konkretnego inkubatora na wylęganie się.
A tak serio... Szum medialny i bełkot wielu kobiet mnie przeraża: "Usunęłabym taki płod z gwałtu. Do takiej wolności wychowam moją córkę." To ta córeczka w jej rosnącym brzuszku też była "płodem"?!
Ogarnia mnie ogromny smutek. Sama noszę pod sercem dziecko, powołałam je na ten świat niekoniecznie wg planów i wyliczeń - ale teraz nie decyduję już tylko o swoim ciele ja... Nie piję alkoholu, biorę witaminy, staram się zdrowo jeść dla tej kruszyny, nie dla dopieszczania mojego ciała. Ona już jest, czuje, rusza się, jej serce bije - wiem, bo widziałam na USG i żaden to dogmat, że ta istota to człowiek.
I jeśli pojawiłoby się zagrożenie mojego zycia postawiłabym sobie za wzór Joannę Beretta Molla. Kropka.
Oh jak ja nie znoszę coachów - nie tylko domorosłych, ale i tych zawodowych... Przyjaciel daje świadectwo, a nie rzuca książkowymi przykładami i mądrościami w tonie Alfy i Omegi.
Ja często wychodzę z domu bez telefonu, o ile... mój mąż ma przy sobie komórkę (w razie czego). Bez zegarka, bez telefonu, bez torebki, w dresie i z wolną od wszystkiego głową - tak lubię najbardziej. Nie sprawdzam "gdzie on jest", albo "może ktoś napisał". Ostatnio przez kilkanaście godzin mój telefon leżał zapomniany w łazience :) Jakież szczęście miała moja mama, kiedy zadzwoniła w momencie, gdy szykowałam się do kąpieli (inaczej nie byłoby szans, żeby usłyszeć wibracje w innym pokoju) :P
Ojej, używam tych słów - czy jestem archaiczna? Lubię słowa zapomniane i te, które wujcio Kopaliński ukrył w Słowniku Wyrazów Obcych. "Predylekcja" to słowo nieznane, ale sztandarowe dla mojej internetowej działalności. Podoba mi się także, jak mama mojej przyjaciółki zaczepia swojego wnuka: "Ty, Pierniku!" - czyż nie brzmi to radośnie? Dla stałych relacji ze słownictwem wysokim, zapomnianym, czy też nieznanym wracam do lektury książek Musierowicz. Pani Małgorzata nie daje odejść słowom w niepamięć :)
I'm currently living in Bydgoszcz<3 Beautiful city! I was also in Clermont-Ferrand for students exchange and I have to say - very peaceful and magic place <3
Tak się domyślałam, ale uznałam, że jeśli ateista bierze ślub kościelny - to nijak ingeruje w jego życie. Może być ewentualnie niepotrzebną pompą. Gorzej jak katolik unika ślubu kościelnego - wtedy traci Łaskę.
Niestety nie nadaję się na przedsiębiorcę. Wiedziałam to już, czytając tytuł. Nie umiem walczyć o swoje, nie poddawać się, a co gorsza - zarządzać wieloma aspektami. Za to mam dryg do promocji, sprzedaży produktu czy delegowania zadań, czego wielu przedsiębiorcom brakuje i szukają takich ludzi jak ja :)
Nie lubię gdybać. Gdybanie zawsze wpycha mnie w dół emocjonalny i zaczynam brnąć w historie, które się nie wydarzyły, więc nie powinny także zaprzątać mojej głowy. Wydaje mi się, że zamiast gdybania lepiej wyciągać wnioski i nie przestawać zadawać pytania we wspólnych rozmowach. Poznanie się w ten sposób umożliwi wyciągnięcie wniosków zamiast gdybania. Nie wiem skąd we mnie ten wstręt do takiej metody... Może dlatego, że większość dzieciństwa spędziłam w sferze wyobraźni, pomijając rzeczywistość? Może to obawa, że gdybaniem można wpędzić się właśnie w oderwanie od rzeczywistości, a przytaczane sytuacje nigdy nie zaistnieją? Dałaś mi zagwozdkę, Ewo ;)
Tak ciężko blogować i pracować na etat - przekonałam się o tym ostatni. Dlatego blog obumiera... A jak blog obumiera, to i czytelnicy nie zaglądają. Błędne koło.
Cudowny wpis! Planowałam ten Adwent, ale bez konkretnych celów, więc wszystko utknęło w mojej głowie. Do tego dochodzi temat ślubu, który zaraz po świętach - nie odliczam dni, nie czekam, uznałam, że po prostu ten dzień przyjdzie. Błąd! Dziękuję za tekst!
Ja w tym roku olałam atrakcje adwentowe jak świecznik czy kalendarz - niestety :( Ale ten zrobiony przez Ciebie jest piękny! I te szyszki! :) Na weselu rozrzucamy właśnie szyszki na stołach - są niesamowicie piękne <3
Umieranie to nie zatracanie siebie, ale odnajdywanie swojego ja względem drugiego człowieka, dla drugiego człowieka, dla lepszej wersji samego siebie <3
Świetnie by było spotkać się w takim gronie jak nas tu zestawiłaś, Ewo! :) Dziękuję za to wyróżnienie i ciepłe słowo. Zajrzę na polecane, bo kilku z nich jeszcze nie znam <3
Jutro w Łodzi jest spotkanie w Archidiecezjalnym Ośrodku Adopcyjnym. Chciałabym tam być, posłuchać, dowiedzieć się, bo sama porywam się na hasła, że adopcja to nic strasznego i dam radę...
Klaro! Piękne słowa, dodające otuchy, podnoszące na duchu i pozwalające spojrzeć na sytuację bardzo KLAROwnie! Rzeczywiście! Przecież taką mnie zechciał! Dziękuję <3
Mi się wydaje, że sam fakt nazwania się "narzeczoną" w moim przypadku rodzi już jakieś oczekiwania. A jak mówię "będę żoną" to wooooow przygniecenie wizją mega odpowiedzialności!
Dokładnie, Aniu! Co więcej zaobserwowałam to trend postrzegania duchownych tak jak policjantów, lekarzy itd. Kiedy odchodzą od stanu kapłańskiego, gratuluje im się nowej drogi życia, życzy powodzenia itd. A przecież nikomu nie składa się gratulacji z okazji rozwodu? Czy zapomina się, że oni właśnie opuścili swoją rodzinę i podopiecznych? Nie tylko obowiązki?
Planszówki są the best! Szczerze znudziło mnie oglądanie filmów z najbliższymi, a starodawne wspólne muzykowanie jest trudne to wskrzeszenia w XXI w., więc trzeba pozostać przy planszówkach :)
Dokładnie rozumiem ten post, choć w mojej sytuacji to ja jestem tą starszą... Ostatnio w Kancelarii Parafialnej, ksiądz szukał daty bierzmowania mojego Narzeczonego. Gdy już ją powiedział, zbuntowałam się, że to niemożliwe! Przecież ja wtedy byłam po pierwszym roku studiów, a tu bierzmowanie??? A jednak :)
Ja się cieszę, że moje przyjaciółki dalej chcą się ze mną spotykać, choć w dwupaku (czyli ze mną i z moim narzeczonym). Mimo, że są same - cieszą się naszym szczęściem i widzą nadzieję dla siebie, bo przecież między mną a Damianem jest różnica wieku, różnica kulturowa, różnica taka i taka, i ta kolejna... Nigdy nie obniżyliśmy poprzeczki, ale otworzyliśmy się na to, co drzemie w tej drugiej osobie, a co najważniejsze budujemy na tym samym fundamencie :) To jest najważniejsze chyba, bo choćby chciało się wybrzydzać, to dobro, światopogląd i wspólne dążenia to wszystko przykrywają :)
"ślub nagle nie zmieni Was w zrzędzące żony" - Damian często mi zwraca uwagę: "Nie zachowuj się przed ślubem jak zrzędząca żona", więc po ślubie chyba moje zrzędzenie włoży do stereotypu, a nie przypisze mojemu charakterowi :))
Jestem zachwycona! Mój narzeczony jest filmowcem i uzgodniliśmy, że na ustawionych w kościele kamerach nagramy Eucharystię tzw. longiem (czyli całość jak leci), a ponadto on stosuje właśnie metodę nagrywania dźwięku na dyktafon, bo zdarzają się młodzi chcący odsłuchiwać ślubnej homilii. Tak i my zamierzamy zrobić.
Osobiście, nie widziałam jeszcze filmu. Ale jako pedagogowi, po opisanej przez Ciebie treści, zdaje mi się, że warto na podstawie tej książeczki uczyć dzieci o dwustronności sytuacji. O tym, że trzeba dokonywać dobrych wyborów, mocno nad nimi się zastanawiać. Może czterolatek nie jest zdolny do samodzielnych dobrych wyborów w każdej sytuacji, ale może choć ugruntuje się w nim przekonanie o potrzebie refleksyjności i trudnościach, które napotyka się każdego dnia.
Dołożę swoje trzy grosze - sama jestem po rodzinno-narzeczeńskich przebojach i nagle się okazuje, że znaleźliśmy kompromis: wspólna wizja na imprezę, dekoracje i coraz to nowsze pomysły, którymi bombardują mnie bliscy i są cudowne! Przewałkujcie temat a złoty środek się znajdzie i nikt się nie obrazi :) Wierzę w to!
Gratuluję: odwagi, kreatywności, pionierstwa, wytrwałości, stanowczości i Miłości! Chciałabym skomentować każdy z napisany przez Ciebie punktów, ale aż brak mi słów - tak bardzo mnie zatkało. Oby Wasze Małżeństwo było tak piękne i niszowe jak Wasza Uroczystość <3
Ojjjjj jak mnie to irytuje, kiedy wszyscy na około życzliwie "sprowadzają mnie na ziemię". "Damian robi Ci kanapki na drogę? Poczekaj, po ślubie się skończy" - bzdura! Drzemy koty o wiele spraw, ale kanapki akurat to mi robi, lubi mi robić i planuje jak najdłużej. Ba! Ma przykład swojego kolegi (staż małżeński 15 lat), który codziennie robi żonie śniadanie do pracy.
Rzeczywiście wydaje mi się, że jeśli komuś nie wyszło, to niech nie zniechęca tych, którzy sami są odpowiedzialni za kształt swojego małżeństwa.
I lubię drzeć z Damianem koty, bo przynajmniej ustalamy takie drobiazgi. Gdybyśmy sobie maślili, błagam Was, sprowadźcie nas na ziemię! Wtedy ma to sens. ;)
Dziękuję, Joasiu! Tak na amen to chyba nie umiem zawisić mojej działalności. Bardzo się cieszę, że Ci tu dobrze ze mną. Zostanę nieregularnie. Jeśli czytasz nieruglarnie i Ty, tym lepiej :)
Czuję się przytulona Twoimi ciepłymi słowami! Otulam i ja swoją serdecznością!
Bartku, widzę, że operujesz siłą argumentów, których niestety, nawet jako kato-bloger, nie podzielam. Do tego jestem znienawidzonym przez tradsów neonem, więc tym samym postawą swojego życia dolewam oliwy do ognia.
Kocham Kościół ubogi. Nie ubogi duchem, ale jak najprostszy dla prostych ludzi.
Franciszek ma ducha na miarę czasów współczesnych. Widzę wielki zamysł Boży w tym, że po Janie Pawle II moralizatorze, teologu, bliskim człowieku, nastąpił wielki teolog Benedykt XVI, w którego do teraz wgryzają się teolodzy, a Franek mówi prosto z serca do ludzi takich jak ja, moi czytelnicy bloga - którzy żyją wiarą na co dzień, może czasem nie są świadomi, co jest dogmatem lub które święto to uroczystość.
Kocham prostotę liturgii Drogi Neokatechumenalnej - psalmy jako pieśni zamiast dziecinnych piosnek rymowanych, łamanie chleba jak Chrystus przed Męką i po Zmartwychwstaniu, a także braterski uścisk zamiast oschłego skinienia głową dookoła osi.
Kocham prostotę relacji w kręgu salezjańskim - grę z księżmi w piłkę nożną, tańce integracyjne i możliwość chatowania na FB do późna w noc. Tego nie było przed Soborem, nad tym ubolewał mój ukochany Jan Bosko - księża byli dla ksiąg, nie dla ludzi.
Trafiła kosa na kamień. Tym bardziej przykro mi, że przy poście o ocenianiu zechciałeś właśnie oceniać Franciszka - jak ufamy - wybranego z Ducha.
#CoDobrego za luty 2017
Małżeństwo nie jest fajne
3 rzeczy, które Polacy robią w ciągu majówki, a nie powinni.
8 prawd {o domu}. Jaka jest Twoja?
Ikony #2 Krzesła i fotele, które powinieneś znać
Każdy może nauczyć się języka.
Minimalistyczny dom
Majówka inaczej czyli 5 niezawodnych sposobów na udany…
Kilka słów o psiej fotografii, czyli wywiad z Niną Kowalską | Śledź…
Agnieszka i Artur – mocne małżeństwo
MAM 30 LAT I JESTEM SAMA
15 rzeczy do zrobienia wiosną!
Jestem przeciw wieszakowi
Oddzielne mieszkanie przed ślubem – 13 zalet
SZOT #5: NIE CHCĘ COACHA, NIE CHCĘ SĘDZIEGO. CHCĘ PRZYJACIELA
Mini-inspiracje #3 Życie Offline
„Przy dzieciach? O zwyrodnialcu jeden!” – czyli szukamy polskich…
Wyprawka dla noworodka. Co warto kupić?
7 Secret Cities in Europe
Prezenty ślubne z sercem
Natalia i Adam – zaręczyny z podchodami
Ezer kenegdo
Spokojna Pani Młoda
Noworoczne postanowienia, czyli książki kawa i blog – 3po3 #16
Kobieta u Steru nie jest GOOD GIRL
Czy każdy może zostać przedsiębiorcą?
Ostatni post
Wszystkiego nie przewidzisz
Prezenty, przygotowania i Święta – czyli wywiad z NiebałagAnką
Magia Świąt a dorosłość
Tajniki pracy blogera: Nie samym blogiem bloger żyje
Suknia ślubna nie musi być ani biała, ani droga
Prezenty pod choinkę –anty poradnik
Właśnie tak chcę przeżyć grudzień.
O kochaniu
Świecznik adwentowy – świąteczne DIY #1
O umieraniu
Co warto czytać w internecie?
A gdybym nie mogła mieć dzieci
Przedświąteczny wywiad z …
CZAS NA PRZYJEMNOŚĆ
Ania i Damian – mocne małżeństwo
O byciu narzeczoną
O rozpieszczaniu
Pierwsze urodziny + konkurs
O wydoroślaniu
O tym, że Zły nie śpi
Mój coming out
Łaska
O co pyta Ewa, czyli… Liebster Blog Award
NP: Tajne komplety, okres latencji i zadania wg klucza
NP: Miasto, wolontariusz i
I'M A YOUNG WIFE
Biurkuj z Zenją – projekt DESKme
I'M A YOUNG WIFE
Ania i Damian – spontaniczne zaręczyny
Teneryfa naszymi oczyma
Lepiej być rozwódką niż starą panną
I'm young wife: 11 faktów o mnie i Liebster Blog Award
„Zakochani w małżeństwie”
Jak stworzyć oryginalny album ślubny?
“Mały Książę. Dziewczynka i pilot” – czuję niedosyt
Latoroślowa mama i Latoroślowy tata – zaręczyny
Nietypowe pomysły ślubne
Tak Wam źle? Serio?
PN: Predylekcja do świata rzeczywistego
O zależnościach
Tak źle i tak niedobrze…
Liebster Blog Award
3 filmy o małżeństwie