Tragiczna w skutkach przestroga dla każdego, kto bagatelizuje skutki nadmiernego picia alkoholu.
Mężczyzna, 42 lata – kolejny pacjent, którego codzienne, pozornie niewinne picie alkoholu doprowadziło na skraj przepaści.
Zgłosił się do gabinetu z objawami, które już od dawna dawały o sobie znać, ale nie budziły w nim niepokoju – osłabienie, opuchnięte nogi, nieznośne swędzenie skóry, niepokojąco powiększony brzuch i żółtawe zabarwienie skóry oraz twardówek oczu. Bagatelizował te symptomy, przypisując je stresowi w pracy i przemęczeniu. Ale to nie był stres – to była wątroba, która przez lata wyniszczana przez alkohol, ostatecznie przestała spełniać swoje funkcje.
Mężczyzna przyznał się do codziennego spożywania 4-6 piw dziennie, czasami więcej. W weekendy "okazjonalnie" wódka. Takie „niewinne” nawyki z czasem zamieniły jego wątrobę w tkankę pełną blizn i uszkodzeń. Przez miesiące ignorował pogarszający się stan zdrowia, a teraz pojawił się u lekarza, kiedy było już za późno na odwrócenie wielu zmian.
Wyniki badań nie pozostawiły złudzeń – marskość wątroby. Badanie ultrasonograficzne z elastografią wykazało wodobrzusze, a w skali Metavir F4 – najbardziej zaawansowany stopień uszkodzenia -marskość wątroby.
Enzymy wątrobowe (ALAT, ASPAT, GGTP) znacznie podwyższone, bilirubina wysoka, a poziom albumin drastycznie niski, co świadczyło o tym, że wątroba nie była już w stanie produkować niezbędnych białek.
Do tego małopłytkowość, co tylko potwierdzało, że wątroba nie radzi sobie z regulacją krzepnięcia krwi.
Diagnoza – alkoholowa marskość wątroby.
Oto brutalna prawda: wątroba mężczyzny została zniszczona przez lata nadmiernego spożywania alkoholu. Włóknienie, nieodwracalne zmiany w strukturze tego organu sprawiły, że jego funkcje są poważnie upośledzone.
Leczenie?
Pierwszy i najważniejszy krok – całkowite zaprzestanie picia alkoholu. Bez tego wszelkie inne działania medyczne będą jedynie próbą powstrzymania nieuchronnego.
Jeśli pacjent nie podejmie współpracy i nie zrezygnuje z alkoholu, czeka go dalsza dekompensacja marskości – pojawienie się groźnych, śmiertelnych powikłań takich jak krwawienie z żylaków przełyku czy rozwój raka wątrobowo-komórkowego.
Ten przypadek to przestroga dla każdego, kto myśli, że piwo czy weekendowa wódka to nic złego. Marskość wątroby nie pojawia się z dnia na dzień – rozwija się latami, w ciszy, aż w końcu atakuje pełną mocą.