reklama

WORD namawia do jazdy po rondzie z kierunkowskazem

Paweł WIĘCEK, wiecek@echodnia.eu Echo Dnia
Rzecz dotyczy jazdy po skrzyżowaniu z ruchem okrężnym. - Nie włączenie kierunkowskazu powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym - argumentuje potrzebę zmiany Jerzy Brożyna, egzaminator nadzorujący w WORD w Kielcach.

www.pomorska.pl/auto

Więcej informacji z działu auto znajdziesz na stronie www.pomorska.pl/auto

WORD namawia do jazdy po rondzie z kierunkowskazem

Szczegóły tej propozycji przedstawia Jerzy Brożyna, egzaminator nadzorujący Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach. Powołuje się na artykuł 22 punkt 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

WŁĄCZYĆ MIGACZ

- Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru - Jerzy Brożyna przytacza przepis. - Ponieważ nie rozróżnia się skrzyżowań, ten przepis obowiązuje na każdym skrzyżowaniu, także tych w formie ronda - podkreśla.

WORD sugeruje więc, że w sytuacji wykonywania manewru skrętu w lewo (czy w trzecią ulicę) na rondzie, powinniśmy włączyć lewy kierunkowskaz do chwili, kiedy będziemy zmieniać kierunek jazdy opuszczając skrzyżowanie. Wtedy sygnalizujemy to włączając prawy "kierunek". Nie włączamy kierunkowskazu, jeśli jedziemy prosto lub w ulicę po prawej.

Brożyna uzasadnia potrzebę wprowadzenia tego nawyku na przykładzie gumowego ronda na skrzyżowaniu ulicy Domaszowskiej z Poleską. - Ono pokazuje wyraźnie, jak nie włączenie kierunkowskazu powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Kierowcy jadący z naprzeciwka, nie widząc kierunkowskazu, uważają, że będziemy jechać prosto, a my skręcamy w lewo. To może prowadzić do kolizji lub wypadku. Gdy widzimy, co kierowca przed nami będzie robił, to podejmujemy odpowiednie czynności: albo jedziemy, albo się zatrzymujemy - mówi egzaminator.
Jego zdaniem, podobnie powinniśmy się zachowywać na większych rondach.

Co na to instruktorzy nauki jazdy? Andrzej Chudy zgadza się z propozycją WORD-u. Jego szkoła uczy kursantów puszczać migacz, ale tylko na małych rondach. - Manewr skrętu w lewo nie różni się od zwykłego manewru na normalnym skrzyżowaniu. Powinniśmy włączyć "kierunek" przed wjazdem, by poinformować, że skręcamy w lewo, a potem już nie włączać w prawo, bo nie ma na to czasu - zauważa. Dodaje, że na dużych rondach, takich jak Herlinga-Grudzińskiego, jest inaczej. - Tam faktycznie najpierw jedziemy w prawo, a potem wykonujemy na rondzie manewr skrętu w lewo. Byłoby bez sensu włączać migacz w lewo - uważa.

Krzysztof Bąk twierdzi, że pomysł WORD-u jest zły. - Włączenie lewego kierunkowskazu będzie przeszkadzać kierowcom, którzy już są na rondzie. Jakby to weszło w krew wszystkim, to co innego, ale na sto samochodów jeden ma włączony migacz. Gdybyśmy chcieli tak zrobić, to ludzie by to tak odebrali, że jedzie kursantka i zapomniała wyłączyć. Powinno zostać tak, jak jest. Ja bym nic nie zmieniał - mówi.

Źródło: Echo Dnia: Rewolucja na rondzie. Będziemy jeździć z "kierunkiem"? (video)

Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska