Ledwie tydzień temu napisaliśmy, że tylko Grzegorz Indulski potrafi pisać tabloidową książkę, a już czytelnicy udowadniają nam, że się mylimy, i przesyłają "Polactwo" Rafała Ziemkiewicza.
Tak, tak, tego Ziemkiewicza, który dumnie deklarował, że "nigdy nie wydrukował ani słowa w "Gazecie Wyborczej", "Trybunie" oraz pismach używających wulgarnego języka", wielbiciela tradycyjnych wartości takich jak szacunek dla prawdy. On ci potrafi zauważyć piękną polszczyzną: "Profesorowie i badacze nie przyjdą przecież pod URM napierdalać kamieniami, więc władza ich olewa". Książce chciał dać tytuł: "Gówno chłopu nie zegarek", tylko wydawca i żona nie pozwolili. Zaś o cechach narodowych pisze: "mamy w Polsce niewiarygodną wręcz skłonność do głupkowatego optymizmu, który dawał nam wielką siłę w chwilach narodowych katastrof".
Wszystkie komentarze