Do kalifatu Magda wyjechała sześć lat temu, teraz przebywa w obozie w Syrii.
– Mama zgłaszała sprawę do urzędów w Polsce, pisała podania, ale nic nie udało się wskórać. Mieli się tym zająć, ale przestali się odzywać. Wiem, że był to mój wybór, ale nie chciałabym tutaj umrzeć.
Pochodzi z Warszawy, była nastolatką, gdy wyjechała do Syrii na terytoria kontrolowane przez Państwo Islamskie. Zamieszkała w samozwańczym kalifacie wkrótce po jego ogłoszeniu i pozostała w nim niemal do ostatniego dnia. Jej mąż został zabity przez Syryjskie Siły Demokratyczne (kurdyjskie i arabskie bojówki) wspierane przez koalicję, ze Stanami Zjednoczonymi na czele, pod koniec marca 2019 r. W Syrii urodziła się jej córka.
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny
Wszystkie komentarze
O tym właśnie myślałam czytając ten tekst. Nie wierzę, że dziewczę nie wiedziało gdzie i po co jedzie. Oczywiście współczuję jej trudów życia w obozie, ale niechętnie myślę o jej powrocie do kraju - znam z własnych obserwacji to, co dzieje się we Francji i obawiam się szerzenia poglądów, które przez "ukrytych" zwolenników Państwa Islamskiego zdobywają kolejnych młodych terrorystów, nawet w trzecim czy czwartym pokoleniu wychowanych we Francji. Jest tyle krajów arabskich, że sądzę - skoro bohaterce tak zależy na kultywowaniu religii i obyczajów wynikających z islamu, powinna tam szukać szczęścia i przyszłości dla swojej córki.
Przed laty, z grupą studentów przez ponad 3 miesiące jeździliśmy "nyskami" po krajach arabskich. Większość z nas była nieźle przygotowana do spotkania z tamtejszymi zwyczajami, obyczajowością i religią , aczkolwiek nasze lektury były - nazwijmy to - bardziej historyczne niż współczesne. Z dużym zainteresowaniem patrzyliśmy na zupełnie nam obce zwyczaje, staraliśmy się nie demonstrować tego, co mogło urazić i byliśmy miło przyjmowani przez tamtejszych mieszkańców. Łączyła nas żywa niechęć do ZSRR. My z wiadomych powodów (końcówka peerelu), Arabowie natomiast byli oburzeni, że w campach radzieckich gdzie były np. baseny nie wolno się było miejscowym kąpać - czuli to jako dyskryminację, ale z finansowej "pomocy rozwojowej" chętnie korzystali. Właściwie był to bardzo interesujący i pouczający tour, była z nami arabistka, reszta znała angielski , rosyjski, kilka osób francuski, co począwszy od Tunezji było bardzo przydatne. Pełni wrażeń wracaliśmy do Polski i o ile wiem nikomu nawet nie przyszło do głowy, by szukać szczęścia w tamtym rejonie świata.
Pewnie chce wrócić do rodziny.
Też to zauważyłem. Jak czytałem to w pewnym momencie pomyślałem "drugi Dziwisz".
Dziwisz też pojechał do Syrii i urodził dziecko islamiście?
co do pierwszej czesci Twojej wypowiedzi to w Polsce zyja ludzie, ktorzy wierza, ze lotnisko imienia Baranow to pomysl PO, myslisz, ze wiedza co sie dzieje w Syrii? co do reszty to IS to sekta, dziewczyne trzeba by bylo przeprogramowac, od tego sa specjalisci.
te skojarzenia z Dziwiszem też miałem, ludzie religii i Księgi tak pewnie mają, niezależnie od wieku
Tego nie wiem, ale wiem, że próbował zrobić dziecko wielu facetom.
100% prawda. Nie w Europie miejsce dla niej ale w Azji. Może być hurysą w dowolnym Azerbejdżanie.
Chciał ale po niewczasie się dowiedział że chłop nie da rady i dziecka nie powije. Płakał po tym miesiąc aż w końcu poszedł do JP2^2 a posługę.
Wiedza pow. 43 a juz w 44 była dość powszechna. Suweren miał jednak uścisk na szyi i toczył wojnę
Biedny chłopak, zrobiła mu dziecko i jeszcze z kraju wywiozła, pewnie wrzuciła mu pigułkę gwaltu do szklanki mleka żeby się nie zorientował
Koran mu wcisnęła do ręki, to mam na myśli.
A ja jej współczuję. Coś nas musi różnić od religijnych fanatyków, co, jeśli nie współczucie dla biednych, ogłupionych ludzi, którzy żałują swoich pochopnych i nieprzemyślanych decyzji?
Poza tym sądzę, że polskie służby powinny jej pomóc wrócić do kraju i otoczyć opieką. A potem wysłać na tournee po szkołach aby na swoim przykładzie wyjaśniła młodym ludziom do czego może doprowadzić lekkomyślność, łatwowierność i głupota. Jak również fanatyzm religijny. Każdy fanatyzm religijny.
Akurat ten egzemplarz mówi expressis verbis, że nie żałuje i że chce "prowadzić życie zgodne z islamem". Więc niech je sobie prowadzi u muzułmanów. A od wroga należy się różnić większą szybkością i skutecznością działania.
To bardzo naiwne podejście, polecam przeczytać np. krótki biogram Samanthy Lewthwaite, której mąż brał (samobójczy) udział w zamachach w Londynie w 2005 roku, w których zginęło 56 osób. Babka płakała mediom, jak to ona nic nie wiedziała, że ona jest tylko gospodynią domową itd.
Wypłynęła ponownie w 2012 roku, Kenijczycy ścigali ją za korzystanie z fałszywego paszportu, ale nie zdążyli - najpierw została rozpoznana w barze w Mombasie robiąc rekonesans kilka minut przed zamachem bombowym. Wiele wskazuje też na jej udział w ataku na centrum handlowe w Nairobi. A potem zwiała do Somalii, gdzie jest dość wysoko postawioną postacią w terrorystycznej organizacji Al-Shabaab. gdzie rekrutuje kobiety z zachodu...