Zawodowy żołnierz musi brać pod uwagę nawet wojnę. Nie powinno się go pytać o zgodę na wyjazd na zagraniczną misję - mówią generałowie. MON: Problem jest, ale to nie takie proste. Zmian nie będzie do zakończenia misji w Afganistanie

Dziś polski żołnierz, zanim wyjedzie na misję - do Afganistanu, na Bałkany, a wcześniej np. do Iraku - podpisuje zgodę. W każdej chwili może się z niej wycofać.

Coraz więcej generałów krytykuje tę zasadę. Mówią, że przez to mają problemy ze skompletowaniem niemal każdej zmiany w Afganistanie (kontyngent wymieniany jest co pół roku). A tuż przed wyjazdem rezygnuje po kilkudziesięciu żołnierzy (najczęściej w jednostkach, w których niedawno ktoś zginął w zamachach).

Przykłady? Kilka lat temu były kłopoty z zebraniem grupy saperów do Afganistanu. Po tragedii w grudniu ubiegłego roku, w której zginęło aż pięciu Polaków, posypały się wnioski o powrót do kraju. Najgłośniejszym przykładem podawanym przez dowódców i zwykłych szeregowych był generał, który już dwa razy, tuż przed wyjazdem, odmówił udziału w misji. A miał być dowódcą całego polskiego kontyngentu w Afganistanie.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. 
 
Agata Żelazowska poleca
Podobne artykuły
Komentarze