Mężczyzna przed 2010 r. odbył zasadniczą służbę wojskową, składał przysięgę. Nie wstąpił jednak zawodowo do armii, wybrał inną drogę. Został świadkiem Jehowy. Przynależność do tego związku wyznaniowego nie pozwala mu na służbę z bronią w ręku, nie może mieć on nic wspólnego z żadną formacją militarną. Świadkowie Jehowy uważają, że należy kochać wszystkich bliźnich, w tym nieprzyjaciół. Wystrzegać się wojen i żyć w pokoju, a "miecze przekuć na lemiesze".
Wojsko się jednak o niego upomniało. Po latach mężczyzna odebrał wezwanie na ćwiczenia. Odmówił, powołując się na klauzulę sumienia i "niemożliwy do pogodzenia wewnętrzny konflikt".
Materiał promocyjny
Materiał promocyjny
Wszystkie komentarze
tylko co ma z tym wspólnego Kaczyński?
to jego ustawa dzis obowiazuje zapomnial?
Jednocześnie nie uchylam się od pomocy ludziom poszkidowanym przez działania wojenne.
Dla ludzi myślących podobnie jak ja powinna być jakaś furtka w prawie.
Czyli po prostu oczekujesz, że trud i odpowiedzialność przejmą inni, a płatki śniegu jak ty pozostaną czyste i śnieżnobiałe. Ty będziesz korzystał z praw, ale to inni mają o nie walczyć.
Zdajesz sobie sprawę, że sam fakt, że masz prawo się wypowiadać publiczne z krytyką władzy jest wynikiem tego, że ktoś za to przelał krew swoją i cudzą? I wcale nie trzeba daleko patrzeć by znaleźć miejsca gdzie mrzonką są prawa, które ci wydają się wrodzone i oczywiste.
Pacyfizm jest jedną z najgorszych formą tchórzostwa. Moralności i górnolotne słowa są w nim tylko przykrywką dla skrajnego egoizmu i wygody. Chciałbym widzieć tych wielkich filozofów-pacyfistów w Ukrainie, Syrii, Kenii czy Sudanie którzy czynem udowadniali by swojej poglądy.
Ale tu przecież poglądy są tylko wymówką. Chodzi o to tylko, by korzystać ze swoich praw, siedząc wygodnie w fotelu, uznając, że to gorszy sortu i hołota powinna walczyć o moje prawa. Bo mi się to po prostu należy. Ot przepiękna i uduchowiona arystokracja gardząca brudnym robotnikiem.
Ps. Gwarantuje ci, że zdecydowana większość zawodowych żołnierzy też nie chce i nie ma ochoty nikogo zabijać.
Wojny toczą biedacy dla bogaczy.Od wieków.Patrotyzm i nacjonalizm to właśnie ich wymysł.
Byłem w wojsku w latach 80 i niech sobie armia do rezerwy powołuje tą ogromna grupę emerytów wojskowych przed 60 rokiem życia.Wystarczy.
Jak pisałem wygodne i górnolotne moralizatorstwo znad fotela. Pokaż mi w praktyce jak te twoje piękne myśli rozwiązują problemy w wymienionej Ukrainie, Syrii, Kenii, Sudanie czy dowolnym innym kraju ogarniętym konfliktem. W jaki sposób chcesz utrzymać prawa i wolności dla przyszłych pokoleń, gdy kolejny zły człowiek postanowi zostać Carem. Efekt tego taki jak i modlitwy miss Polonia o pokój na świecie.
To co uprawiasz to takie piękne abstrakcyjne bajdurzenie które nijak ma się do rzeczywistości. Tak, zgadzam się z tobą, że wojny toczą biedacy dla bogaczy i jest to działanie złych ludzi.
Tylko wystarczy, że dobrzy ludzie nic nie robią tylko właśnie filozofują w fotelu by jakoś usprawiedliwić swoją bierność i egoizm. W latach 30. też na Zachodzie było mnóstwo pacyfistów, dla których nie warto było bić się za Czechosłowację czy za Gdańsk. Ustąpmy, negocjujmy, dajmy działać złym ludziom, bo dobrych szkoda tracić. A skończyło się tym, że przez ich bierność zginęły miliardy dobrych ludzi.
Wojny nie dotykają tych co chcą je toczyć, ale tych co ich toczyć nie chcą. Nie twierdzę, że to dobre, słuszne czy sprawiedliwe. Po prostu tak jest. I wymówka pacyfizmu tego nie zmieni.
"zdecydowana większość zawodowych żołnierzy" jest nimi ze względu na socjal i emeryturę.
Bzdura, w I (i w II chyba też) wojnie światowej zginęło proporcjonalnie więcej członków klas wyższych niż niższych.
Przypomnę, że w styczniu 2009r. Sejm znowelizował ustawę, a prawnie zawieszono ją 1.01.2010r.
Premierem wtedy był Donald Tusk, Prezydentem bodajże Komorowski.
Obecny premier Donald Tusk ma szansę to zmienić.
Coraz więcej kobiet pragnie zostać trepem.
Bo gdzie zarobisz 10 na rękę nic nie potrafiąc i nic nie robiąc?
Od 1990 roku nie ma problemu ze zwolnieniem śJ ze służby wojskowej, pod warunkiem że delikwent jest OCHRZCZONYM śJ a nie dopiero "studiującym Biblię" i/lub "nieochrzczonym głosicielem".
Żadnej zmiany przepisów w tym względzie nie było od dekad, nawet za pisiorów.
Aha, i nie wiem jak teraz, ale "za moich czasów" żadna forma "służby zastępczej" nie wchodziła w grę jeśli chodzi o śJ. Na przełomie lat 80 i 90 gdy uchwalono ustawę o służbie zastępczej (zdaje się w 1988 roku) świadkowie Jehowy nadal szli siedzieć.
Czy zasady śJ jeśli chodzi o służbę zastępczą w ostatnim czasie się zmieniły? Chyba nie?
Tak więc jakiś "szczegół" chyba został pominięty w artykule. Ochrzczony śJ dostałby z krajowej centrali wyznania świstek i przedstawiłby go wojsku, co kończyłoby sprawę.
a przede kim mieliśmy bronić życia, gdyby wszyscy odmówili zabijania?
Proponuję wycieczkę do Rosji i przelanie miejscowych by zaprzestali zabijania. Jeśli się uda (z całego serca życzę powodzenia) to możemy wrócić do tematu.
Możesz po prostu wyjechać z zabawnego kraju z kartonu zwanego Polską.
gdyby wszyscy zostali ŚJ nie byłoby wojen...
Serialowy "Gilead" to nic w porównaniu do świata, w którym rządzą/stanowią większość śJ.
O tak, masowy sukces jakiejś sekty sprawi że nie będzie wojen. Przerabialiśmy to juz z wcześnym chrześcijaństwem.
Dokąd? Gdzie przyjmą 20+ mln uchodźców?
Nawet jeśli się uda to rozumiem że tak po prostu zostawisz cały swój dobytek żeby najbliższych kilka lat spędzić w obozie dla uchodźców ? I możliwe że zaraz potem będziesz uciekać do następnego kraju, wszak pacyfizm w Niemczech też popularny , a razem z nimi padanie pół Europy?