Praca na Hawajach jest marzeniem wielu białych kołnierzyków. Dlatego kiedy dwa i pół roku temu Michał Klocek otrzymał propozycję zatrudnienia na rajskich wyspach, długo się nie zastanawiał
Michał Klocek
Fot.: Krzysztof Zuczkowski / Forbes.pl
Właściwie celem była Japonia, gdzie miałem pracować przy uruchomieniu nowego projektu miejskiego systemu ładowania aut elektrycznych i ich współużytkowania – tłumaczy Michał Klocek, dziś dyrektor rozwoju Hitachi w Polsce. Japonia bardzo mu się spodobała, a Japończyków zachwycił jego entuzjazm. – Już po kilku tygodniach okazało się, że wygraliśmy duży projekt za granicą. Zapytałem tylko: Gdzie? – Na Maui, na Hawajach. – Aha, dobra. Lecę! – dodaje Michał Klocek.
Nie trafiłby na wyspy słynące z najlepszych na świecie warunków do surfowania, gdyby wcześniej nie znalazł się w Hitachi. Historia jego kariery zaprzecza dwóm stereotypowym opiniom: że millenialsi nie mają szans na dzisiejszym rynku pracy oraz że japońskie koncerny to niemrawe giganty. Na stanowisko regionalnego menedżera został zatrudniony w wieku 26 lat. – Okazało się, że jestem najmłodszym menedżerem na tej pozycji w Europie. Poradzono mi, żebym jednak nie obnosił się ze swoim wiekiem – opowiada Klocek.
W młodości chciał zostać konsultantem. Jeszcze na studiach w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu był ambasadorem McKinsey, firmy uchodzącej za najbardziej prestiżową na świecie w branży konsultingowej. Ostatecznie znalazł się w PMR, mniej utytułowanej brytyjskiej firmie doradczej, działającej w Krakowie.
– Szanuję swój czas, a PMR był przyjaznym miejscem pracy. W dużej mierze to ode mnie zależało, czy będę ostro pracował dzień i noc, czy przychodził na siedem godzin – mówi Michał Klocek.
Wtedy po raz pierwszy zetknął się z Hitachi. Zapamiętali go i to zaprocentowało, kiedy kilka miesięcy później Piotr Zawadzki, szef polskiego biura Hitachi, odpowiadającego za region Europy Środkowo-Wschodniej, zaczął poszukiwać kandydata na nowo tworzone stanowisko menedżera na Czechy, Słowację i kraje bałtyckie. W Polsce japoński koncern wielu wciąż kojarzył się z telewizorami i magnetowidami. Ale produkcja elektroniki ma dziś coraz mniejsze znaczenie dla firmy notującej 95,7 mld dol. przychodów rocznie. Jest to piąty co do wielkości koncern w Japonii, który zajmuje się tak różnorodną produkcją jak: narzędzia elektryczne, superszybkie pociągi, sprzęt medyczny, koparki, elektrownie atomowe.
Co prawda Michał Klocek jako dziecko mieszkał w Czechach i na Słowacji, dlatego znał te języki, jednak wydawało się, że nie będzie miał większych szans w starciu z doświadczonymi oraz lepiej znającymi realia swoich krajów menedżerami z CEZ czy Slovnaftu. Ostatecznie to właśnie znajomość języków okazała się przewagą Klocka. Czesi słabo mówią po angielsku, a nawet jeśli go znają, to w odróżnieniu od Polaków niechętnie demonstrują swoje umiejętności.
– Najbardziej obawiałem się tego, że znajdę się w zhierarchizowanej oraz mocno poukładanej korporacji. Było odwrotnie: szybko odnalazłem się w elastycznym i zgranym zespole w warszawskiej centrali, dostałem laptopa, komórkę i spory budżet na podróże służbowe. Szef szybko wprowadził mnie w temat i powiedział mi, żebym działał. Szczegółowe cele mieliśmy określić za pół roku – tłumaczy.
Wcześniej u naszych południowych sąsiadów aktywnych było tylko kilka linii biznesowych, polski menedżer miał za zadanie to zmienić.
– Dostałem broszurę z 900 spółkami Hitachi działającymi na świecie, sporą dawkę doświadczeń i rad od kolegów z zespołu i zacząłem przymierzać biznes po biznesie, z którym moglibyśmy wejść na rynki Czech i Słowacji – mówi Klocek. Przy jego wsparciu w Czechach powstały dwie fabryki części samochodowych, a w Warszawie utworzono centrum zakupowe, którego celem było promowanie lokalnych dostawców.
– Okazało się, że dzięki polskim producentom specjalistycznych podzespołów możemy być bardziej konkurencyjni na przykład przy realizacji dużych projektów z sektora oil & gas na Bliskim Wschodzie albo w Afryce – tłumaczy Klocek.
Biuro Hitachi w Polsce zostało otwarte w 2007 roku przez Piotra Zawadzkiego, obecnego country managera Hitachi w Polsce i szefa jednego z biznesów medycznych Hitachi na Europę. Od założenia przedstawicielstwa Hitachi w 2007 roku w Polsce nasz kraj stał się jednym z najważniejszych rynków dla japońskiej korporacji w Europie, a zatrudnienie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej wzrosło kilkakrotnie, do ponad 1700 osób.
To bardzo duże osiągnięcie, bo Europejczykom odnalezienie się w japońskiej firmie nie przychodzi łatwo. Michał Klocek przekonał się o tym przy próbie zdobycia kontraktu na budowę systemu ładowania samochodów elektrycznych na Litwie. Po wymianie korespondencji mailowej i odbyciu blisko 10 wideokonferencji menedżerowie Hitachi odpowiadający za biznes Smart City zaproponowali mu spotkanie na kolacji w Londynie. Tam usłyszał, że litewski projekt jest bardzo interesujący.
– Wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie. Przeszedłem wcześniej szkolenie ze sposobu, w jakim komunikują się Japończycy, oraz czytania między wierszami. Z ich słów wynikało, że projekt jest zbyt mały – mówi polski menedżer.
– Ale na tym spotkaniu wydarzyło się coś jeszcze. Japończycy zaproponowali, żebym zajął się rozwiązaniami
z zakresu inteligentnego transportu na Starym Kontynencie. Doświadczenie miałem zebrać przy dużym projekcie realizowanym przez Hitachi na Okinawie – opowiada Michał Klocek. Ale trzy tygodnie później plan się zmienił i polski menedżer wylądował na Hawajach, na drugiej pod względem wielkości wyspie archipelagu – Maui.
Chociaż wyspy są postrzegane na świecie jako turystyczny raj, zmagają się z wieloma problemami, a największym są ogromne koszty życia. Szczególnie doskwierają tu ceny energii, wyższe o 70 proc. niż w Stanach Zjednoczonych. Wynika to z oddalenia od amerykańskiego kontynentu oraz z tego, że większość prądu produkuje się w najmniej wydajnej technologii – w generatorach zasilanych ropą. Dlatego Maui od 2009 roku zaczęła mocno inwestować w energetykę odnawialną.
Teoretycznie warunki na wyspie są idealne: 276 dni słonecznych w roku, a 90 proc. mieszkańców żyje na wybrzeżu, gdzie mocno wieje. Tyle że wyspa wpadła z jednej skrajności w drugą – po czterech latach ze słońca i wiatru pochodziło 44 proc. energii, ale nie stworzono infrastruktury, która rozwiązywałaby problem pików wzrostu zapotrzebowania na prąd. Poza tym gdyby wszyscy jednocześnie chcieli skorzystać z prądu, groziłoby to blackoutem, bo odnawialnej energii nie da się gromadzić. Hitachi zostało wynajęte, by znaleźć rozwiązanie. W 40-osobowym zespole Michał był jedynym Europejczykiem, resztę stanowiła ekipa z Kraju Kwitnącej Wiśni.
– Największe wrażenie na Hawajach? Ludzie. Są wyluzowani, wszyscy się uśmiechają, pozdrawiają, krzycząc do siebie „Aloha!”, zagadują, co słychać. Doświadczałem tego codziennie rano, biegając przed pracą po plaży – mówi Michał Klocek. – Hawajczycy cenią swój czas prywatny, pracuje się tu maksymalnie siedem godzin, nikt nie chce tracić popołudnia, które można wykorzystać na surfing lub barbecue na plaży.
Szybko nauczył się pływać na desce, co na Hawajach jest nieodłącznym elementem stylu życia. Po tygodniu spędzonym w hotelu wynajął dom przy plaży z widokiem na ocean. Musiał też przestawić się na inny dress code, bo na Maui nie nosi się garniturów, w pracy obowiązują kwiaciaste koszule. I chociaż nam mogą się kojarzyć z ubraniami z second-handu, tam Aloha Shirts są traktowane jak produkt luksusowy. Tylko że zamiast Karla Lagerfelda czy Ralpha Laurena oni mają koszule od Tommy’ego Bahama, Reyna Spoonera czy Toriego Richarda. Na komplet pięciu koszul z ich logo Michał Klocek wydał ponad 600 dolarów.
Wizyta w sklepie z Aloha Shirts była jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił po przylocie. Chodziło o to, żeby szybko się dopasować do lokalnego stylu bycia, bo powodzenie projektu wymagało współpracy z ludźmi z miejscowego zakładu energetycznego oraz przekonania do siebie lokalnej społeczności. Najważniejszym elementem planu Hitachi na rozwiązanie problemów energetycznych wyspy było sprowadzenie 500 samochodów elektrycznych i zbudowanie systemu do ich szybkiego ładowania.
- Na Maui kłopotem nie była zbyt mała ilość energii, ale jej nadmiar w nocy, kiedy zapotrzebowanie na nią spadało, oraz niewystarczająca ilość w dzień, szczególnie gdy wszyscy używali klimatyzacji – mówi Klocek.
Elektryczne auta podłączone do ładowarek mogły służyć jako baterie gromadzące prąd i udostępniające go w miarę potrzeb innym użytkownikom, gdy energia była im faktycznie potrzebna. Zadaniem Klocka było przekonanie do tego systemu mieszkańców wyspy.
Auta były wynajmowane w leasingu za niecałe 300 dol. miesięcznie, co było bardzo okazyjną ceną, bo odpowiadało temu, ile wcześniej ludzie wydawali na benzynę do swoich nieekonomicznych samochodów. Tymczasem kupując auto elektryczne, Hitachi oferowało im kilka benefitów – m.in. szybkie ładowanie w systemie CHAdeMO (w 30 minut do 80 proc.) za darmo. W zamian tylko musieli przynajmniej pięć razy na tydzień szczegółowo określić, w jakich godzinach będą chcieli ładować samochód, i zgodzić się na oddawanie energii (działo się to w nocy albo w dzień, gdy auto np. stało na parkingu).
– Żeby zażegnać ryzyko blackoutu, musieliśmy do systemu podłączyć minimum 400 aut. Udało się nam to osiągnąć po czterech miesiącach – mówi Michał Klocek. Po sukcesie na Maui Michałowi zaproponowano kierowanie dywizją Smart City w całej Azji poza Japonią. – Mieliśmy przenieść się do Tokio, już nawet zaczęliśmy z żoną się pakować, ale okazało się, że spodziewamy się dziecka, i uznaliśmy, że na razie chcemy zostać w Europie – tłumaczy.
W kwietniu tego roku został dyrektorem Biura Rozwoju Grupy Hitachi na Polskę i Europę Środkowo-Wschodnią. A co mu dała praca na Hawajach? – To jedna z największych przygód mojego życia: świetna kuchnia, super klimat oraz dużo sportu. To tam właśnie nauczyłem się bardziej dbać o formę. Nie wyobrażam sobie dziś dnia bez aktywności fizycznej – mówi Michał Klocek.
Zanim klikniesz którykolwiek przycisk prosimy o przeczytanie do końca tej informacji – dotyczy ona Twoich danych osobowych.
Klikając „Przejdź do serwisu” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) oraz przypisanych Ci identyfikatorów przez nas - czyli Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. (RASP), Zaufanych Partnerów IAB (aktulanie mamy ich 852) i innych Zaufanych Partnerów (aktulanie mamy ich 332) w celach marketingowych (w tym automatycznej personalizacji reklam i dokonywania pomiarów), w celu dostosowania dostarczanych treści, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz w pozostałych celach podanych poniżej, a także zgody na udostępnianie przez nas ww. Zaufanym Partnerom przypisanych Ci identyfikatorów. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych wraz z przykładami znajdziesz tutaj - obejmują one (klasyfikacja wg IAB Europe) m.in.: Wykorzystywanie ograniczonych danych do wyboru reklam, Tworzenie profili w celu spersonalizowanych reklam, Wykorzystanie profili do wyboru spersonalizowanych reklam, Tworzenie profili w celu personalizacji treści, Wykorzystywanie profili w celu doboru spersonalizowanych treści, Pomiar efektywności reklam, Pomiar efektywności treści, Rozumienie odbiorców dzięki statystyce lub kombinacji danych z różnych źródeł, Rozwój i ulepszanie usług, Wykorzystywanie ograniczonych danych do wyboru treści, Zapewnienie bezpieczeństwa, zapobieganie oszustwom i naprawianie błędów, Dostarczanie i prezentowanie reklam i treści, Dopasowanie i łączenie danych z innych źródeł, Łączenie różnych urządzeń, Identyfikacja urządzeń na podstawie informacji przesyłanych automatycznie, Użycie dokładnych danych geolokalizacyjnych, Aktywne skanowanie charakterystyki urządzenia do celów identyfikacji. Zgoda jest dobrowolna. Możesz jej odmówić lub ograniczyć jej zakres klikając w „Ustawienia zaawansowane”.
RASP albo inny podmiot z Grupy RAS Polska jako dostawca usług internetowych, z których korzystasz oraz niektórzy z Zaufanych Partnerów IAB i innych Zaufanych Partnerów przetwarzają Twoje dane podane powyżej oraz dane z Twoich kont w tych usługach w niektórych z ww. celów w oparciu o prawnie uzasadniony interes tych podmiotów (oznaczamy go skrótem „UIA”). Przetwarzanie to nie wymaga zgody z Twojej strony, ale możesz mu się w każdej chwili sprzeciwić.
Twoje prawa: Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Informacje o celach przetwarzania danych znajdziesz w „Ustawieniach zaawansowanych”, a szczegółową informację o przetwarzaniu Twoich danych znajdzie w naszej polityce prywatności. Aktualizowaną listę serwisów partnerów e-commerce, z których możemy przetwarzać dane na podstawie Twojej zgody, znajdziesz tutaj.
Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez podmioty z Grupy RAS Polska oraz przez Zaufanych Partnerów IAB i innych Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki (szczegółowe informacje znajdziesz tutaj).