Podsłuchane rozmowy dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego nie odegrają żadnej roli w procesie wiceszefa ABW Jacka Mąki z ?Rzeczpospolitą?. Sąd nie dopuścił tego dowodu.

Wczoraj przed warszawskim sądem okręgowym zakończył się cywilny proces, jaki Mąka wytoczył naczelnemu "Rz" za artykuły opisujące kulisy próby samobójczej Sumlińskiego z lipca 2008 r. Groziło mu wtedy aresztowanie w korupcyjnym śledztwie związanym z likwidacją WSI. W grudniu 2009 r. Sumliński został oskarżony o powoływanie się na wpływy.

"Rz" streściła list otwarty (pożegnalny) Sumlińskiego, w którym oskarżył on wiceszefa ABW o zemstę, bo rzekomo śledztwo miało być odpowiedzią na zbieranie materiałów o naruszeniu prawa przez Mąkę, m.in. w związku z wykupieniem przez niego służbowego mieszkania.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. 
 
Komentarze