Węglowy marazm. Spadające ceny czarnego złota dobijają JSW i Bogdankę

Węglowe spółki natrafiły – jak się wydaje – na rynkową flautę i, co gorsza, ani w przypadku węgla koksującego, ani energetycznego nie widać dużych szans na poprawę. Zarządy spółek będą musiały wcześniej czy później zdecydować się na plany restrukturyzacyjne.

Publikacja: 19.10.2024 09:44

Po rekordowym 2023 r., wynikającym ze skutków kryzysu energetycznego, obecnie firmy górnicze zmagają się z dynamiczną zmianą trendów.

Foto: Fot. AdobeStock

Analitycy nie pozostawiają złudzeń – ostatnie wyniki Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz Bogdanki nie dają większych nadziei inwestorom. Przejściowo sytuacja firm może się poprawiać, ale w dłuższym terminie uzasadnione są obawy o ich los.

Obie spółki poinformowały niedawno o swoich wstępnych danych za III kwartał. Bogdanka wstępnie oszacowała stratę netto po trzech kwartałach 2024 r. na 756,1 mln zł, choć po oczyszczeniu wyników z odpisów wynikających z testów na utratę wartości grupa miała wstępnie 195 mln zł zysku netto. Przychody grupy ze sprzedaży po trzech kwartałach wyniosły 2,6 mld zł. Wynik EBITDA grupy wstępnie oszacowano na 539,3 mln zł. Zwłaszcza wynik EBITDA był dużym pozytywnym zaskoczeniem dla rynku.

JSW podała na razie dane operacyjne za III kwartał. W tym okresie wydobycie węgla ogółem w Grupie JSW wyniosło 3,05 mln ton, a koksu 0,81 mln ton. Dla porównania w analogicznym okresie roku poprzedniego wydobycie węgla ogółem sięgało 3,42 mln ton, a koksu 0,85 mln ton.

JSW bez nadziei

Dane operacyjne za III kw. zaprezentowane przez JSW są gorsze, niż oczekiwał rynek. Wszystkie trzy produkty oferowane przez grupę, a więc węgiel koksujący, energetyczny i koks, są pod silną presją spadających cen. Co gorsza, w III kwartale JSW nie zdołała sprzedać całego wolumenu swojej produkcji w tym czasie. Sprzedaż była mniejsza niż produkcja, co oznacza wzrost zapasów i przyczynia się do szybszego spalania gotówki zgromadzonej na trudne czasy.

W przypadku JSW wszelkie analizy dotyczące przychodów i prognoz należy oceniać poprzez pryzmat cen zagranicznych. – Kontraktacja oparta jest na zagranicznych benchmarkach jak ceny węgla koksującego w Australii. Poprawa koniunktury dla takiej spółki jak JSW zależy od popytu i podaży tego surowca w Chinach, Australii i coraz częściej także w Indiach – mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Wedle założeń DM BOŚ w kolejnych miesiącach można spodziewać się nieco lepszego otoczenia makroekonomicznego dla JSW, mimo że rynek za bardzo w to nie wierzy. – Założyliśmy w przyszłym roku wydobycie na poziomie 13,7 mln ton (w tym roku będzie to 12,5 mln ton), a także niższe od zapowiedzianych nakłady na inwestycje. Wszystko to jednak zależy od geologii. Zakładamy, że całościowy program restrukturyzacji w spółce w ciągu trzech lat może dać zmniejszenie kosztów w latach 2025–2027 o 3,7 mld zł. Jednak to ćwiczenie na obecnym etapie czysto teoretyczne, a w spółce nie widzimy obecnie za wiele wartości i nie jest ona atrakcyjna z punktu widzenia inwestorów – mówi analityk.

Spółce nie będą też pomagać spadki cen węgla energetycznego w przyszłym roku. – JSW w przypadku węgla energetycznego jest biorcą cen PGG i Bogdanki, a te ceny mogą spaść o ok. 10 proc., co będzie czynnikiem negatywnym – dodaje.

W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z poprawą notowań akcji zarówno JSW, jak i Bogdanki, ale powody wzrostu nie wynikają z lepszych prognoz makroekonomicznych, a bardziej z indywidualnych zdarzeń. – Patrząc na kurs JSW, to faktycznie na początku października mogliśmy obserwować euforię, która jednak szybko doczekała się korekty. Mieliśmy bowiem przeciek informacji ze spółki o roboczych planach naprawczych, co napawało optymizmem. Kiedy jednak okazało się, że to informacje nieoficjalne, a realizacja planów stoi pod wieloma znakami zapytania, kursy zaczęły spadać – przypomina Jakub Szkopek, analityk Erste Securites.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - gra giełdowa

Zainwestuj wirtualne 20 000 zł i wygrywaj atrakcyjne nagrody

Czytaj więcej

Jego zdaniem JSW nadal czeka przepalanie gotówki, a więc wydawanie na bieżącą działalność środków ze specjalnego funduszu na trudne czasy. W II kw. spółka wydała tak miliard złotych, w III kw. będzie to zdaniem analityka ok. 800 mln zł. Ocenia on, że wynik EBITDA za III kw. może wynieść ok. 60 mln zł. – W IV kw. znów może to być kwota niższa, bo koniec roku to zwykle czas większych wydatków, np. z okazji Barbórki. W funduszu nadal jest ok. 3–3,5 mld zł. Zarząd przeznaczył wcześniej 2 mld zł z tego funduszu na bieżące potrzeby – przypomina Szkopek. Nie można wykluczyć, że kwota 2 mld zł będzie zbyt mała i JSW zostanie zmuszone głębiej sięgnąć do kieszeni. – Ceny węgla koksującego po krótkoterminowym odreagowaniu znów zaczęły się cofać. Ponownie spadają do poziomu ok. 200 dol. za tonę. Lekkie odbicie z III kw. to efekt spiętrzenia robót budowlanych w Chinach, których szczyt zwykle przypada na październik. Długoterminowo nie ma jednak szans na ożywienie poza krótkotrwałymi incydentami na rynku – mówi analityk. Przypomina, że JSW chce zwiększyć wydobycie w przyszłym roku powyżej 13 mln ton, mimo że w tym roku może nie osiągnąć nawet zakładanych 12,5 mln ton. – Mamy wątpliwości, czy uda się osiągnąć 13 mln ton. Perspektywy są słabe – dodaje.

Wyższe ceny węgla szansą Bogdanki?

W przypadku Bogdanki wstępne wyniki za III kw. okazały się zaskakująco pozytywne, tym bardziej że cena surowca kwartał do kwartału się obniża, w III kw. była nawet o ponad 20 proc. niższa niż rok wcześniej. Poprawa pojawiła się jednak w przypadku kosztów, które spadły. Może to być efekt ograniczenia pracy w weekendy przy istotnym wzroście sprzedaży surowca. Zwiększonego popytu na węgiel jednak się nie obserwuje, więc być może była to sytuacja, która szybko się nie powtórzy.

Analitycy nie widzą większych szans na długoterminową poprawę koniunktury dla Bogdanki. – Nawet jeśli spółka zwiększy wydobycie do ponad 8 mln ton. To przełoży się to jedynie na wypłaszczenie wyników. Ceny bowiem nadal spadają, a koszty rosną – mówi analityk. Spółka przepala także gotówkę, więc wydaje więcej, niż zarabia. – Spółka ma szansę w tym roku osiągnąć 700–750 mln EBITDA. Zmniejszy się także CAPEX (wydatki inwestycyjne). Poprzedni zarząd prognozował EBITDA w tym roku na ok. 1 mld zł, ale teraz urealnia te wartości do 700–800 mln zł – mówi Prokopiuk.

Jego zdaniem nakłady inwestycyjne i wielkość wydobycia zależy też od samej geologii i planu dekarbonizacji polskiej energetyki. – Ten plan powinien dać nam odpowiedź, jak i kiedy bloki węglowe będą wyłączane. Przykładem jest zapowiedziane zakończenie pracy elektrowni Rybnik z końcem 2025 r. Oznacza to ubytek na rynku rzędu 1–1,5 mln ton węgla, co przełoży się także skurczenie się rynku dla lubelskiej kopalni.

Jakub Szkopek w nieco lepszych barwach kreśli perspektywy dla Bogdanki, choć raczej tylko krótkoterminowe. – Wstępne dane w Bogdance za III kw. zaskoczyły pozytywnie. EBITDA za trzy pierwsze kwartały tego roku wyniosła blisko 540 mln zł. Co tym bardziej ciekawe, że jednocześnie koszty w spółce w III kwartale 2024 r. były mniejsze, a więc musiało dojść do jakiś działań optymalizujących koszty. Koszty w III kw. były najniższe w tym roku – zaznacza analityk. Wskazuje, że długoterminowo perspektywy dla węgla energetycznego są słabe, ale w krótkim terminie spółce sprzyja zmiana relacji cen gazu do węgla. – Niestabilność geopolityczna znów ma przełożenie na ceny gazu ziemnego, które rosną. W efekcie koszty spalania węgla są obecnie o ok. 15 proc. niższe niż gazu ziemnego, uwzględniając uprawnienia do emisji. Nie można jednak zagwarantować, że utrzyma się to w długim terminie – kończy Jakub Szkopek.

Parkiet PLUS
Emisje: Czego mogą spodziewać się inwestorzy?
Parkiet PLUS
Deweloperzy dobrze przygotowani na spowolnienie
Parkiet PLUS
Sprzedający mieszkania przestają bujać w obłokach. Są przeceny
Parkiet PLUS
Jesteśmy zdolni rosnąć w tempie całego rynku TFI, choć jest trudniej
Parkiet PLUS
Rok 2024 pod znakiem spadków w polskim przemyśle motoryzacyjnym
Parkiet PLUS
Producenci części mają pod górkę