W przypadku JSW wszelkie analizy dotyczące przychodów i prognoz należy oceniać poprzez pryzmat cen zagranicznych. – Kontraktacja oparta jest na zagranicznych benchmarkach jak ceny węgla koksującego w Australii. Poprawa koniunktury dla takiej spółki jak JSW zależy od popytu i podaży tego surowca w Chinach, Australii i coraz częściej także w Indiach – mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.
Wedle założeń DM BOŚ w kolejnych miesiącach można spodziewać się nieco lepszego otoczenia makroekonomicznego dla JSW, mimo że rynek za bardzo w to nie wierzy. – Założyliśmy w przyszłym roku wydobycie na poziomie 13,7 mln ton (w tym roku będzie to 12,5 mln ton), a także niższe od zapowiedzianych nakłady na inwestycje. Wszystko to jednak zależy od geologii. Zakładamy, że całościowy program restrukturyzacji w spółce w ciągu trzech lat może dać zmniejszenie kosztów w latach 2025–2027 o 3,7 mld zł. Jednak to ćwiczenie na obecnym etapie czysto teoretyczne, a w spółce nie widzimy obecnie za wiele wartości i nie jest ona atrakcyjna z punktu widzenia inwestorów – mówi analityk.
Spółce nie będą też pomagać spadki cen węgla energetycznego w przyszłym roku. – JSW w przypadku węgla energetycznego jest biorcą cen PGG i Bogdanki, a te ceny mogą spaść o ok. 10 proc., co będzie czynnikiem negatywnym – dodaje.
W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z poprawą notowań akcji zarówno JSW, jak i Bogdanki, ale powody wzrostu nie wynikają z lepszych prognoz makroekonomicznych, a bardziej z indywidualnych zdarzeń. – Patrząc na kurs JSW, to faktycznie na początku października mogliśmy obserwować euforię, która jednak szybko doczekała się korekty. Mieliśmy bowiem przeciek informacji ze spółki o roboczych planach naprawczych, co napawało optymizmem. Kiedy jednak okazało się, że to informacje nieoficjalne, a realizacja planów stoi pod wieloma znakami zapytania, kursy zaczęły spadać – przypomina Jakub Szkopek, analityk Erste Securites.
Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - gra giełdowa
Zainwestuj wirtualne 20 000 zł i wygrywaj atrakcyjne nagrody
Czytaj więcej
Jego zdaniem JSW nadal czeka przepalanie gotówki, a więc wydawanie na bieżącą działalność środków ze specjalnego funduszu na trudne czasy. W II kw. spółka wydała tak miliard złotych, w III kw. będzie to zdaniem analityka ok. 800 mln zł. Ocenia on, że wynik EBITDA za III kw. może wynieść ok. 60 mln zł. – W IV kw. znów może to być kwota niższa, bo koniec roku to zwykle czas większych wydatków, np. z okazji Barbórki. W funduszu nadal jest ok. 3–3,5 mld zł. Zarząd przeznaczył wcześniej 2 mld zł z tego funduszu na bieżące potrzeby – przypomina Szkopek. Nie można wykluczyć, że kwota 2 mld zł będzie zbyt mała i JSW zostanie zmuszone głębiej sięgnąć do kieszeni. – Ceny węgla koksującego po krótkoterminowym odreagowaniu znów zaczęły się cofać. Ponownie spadają do poziomu ok. 200 dol. za tonę. Lekkie odbicie z III kw. to efekt spiętrzenia robót budowlanych w Chinach, których szczyt zwykle przypada na październik. Długoterminowo nie ma jednak szans na ożywienie poza krótkotrwałymi incydentami na rynku – mówi analityk. Przypomina, że JSW chce zwiększyć wydobycie w przyszłym roku powyżej 13 mln ton, mimo że w tym roku może nie osiągnąć nawet zakładanych 12,5 mln ton. – Mamy wątpliwości, czy uda się osiągnąć 13 mln ton. Perspektywy są słabe – dodaje.
Wyższe ceny węgla szansą Bogdanki?
W przypadku Bogdanki wstępne wyniki za III kw. okazały się zaskakująco pozytywne, tym bardziej że cena surowca kwartał do kwartału się obniża, w III kw. była nawet o ponad 20 proc. niższa niż rok wcześniej. Poprawa pojawiła się jednak w przypadku kosztów, które spadły. Może to być efekt ograniczenia pracy w weekendy przy istotnym wzroście sprzedaży surowca. Zwiększonego popytu na węgiel jednak się nie obserwuje, więc być może była to sytuacja, która szybko się nie powtórzy.