#2

·       Gdybym był blisko powoli zbliżył bym się do twych ust. Spoglądał głęboko w twe piękne oczy i przygryzł lekko wargę.

·       Gdyby był blisko, znów byłabym zawstydzona, ale otwarta na jego krok. Jego uśmiech zawsze mnie onieśmiela.

·       Gdybym był blisko nasze czoła zetknęłyby się zwiastując początek upojnej nocy. Czekałbym na znak - na oznakę że chcesz tego pocałunku..

·       Gdyby patrzył mi w oczy, gębko jak zawsze, gdyby był blisko, pocałowałabym go. Tak długo jakbym mogła. Chcę się cieszyć tą chwilą w nieskończoność.

·       Gdyby mnie pocałowała pozwoliłbym jej na wszystko. Powoli upajając się jej ustami z nadzieją ze chwila nie będzie miała końca

·       Gdyby stał przede mną przytuliłabym go najmocniej jak mogę. Chciałbym być jak najbliżej, słuchać jak bije mu serce, jak oddycha tylko dla mnie.

·       Gdyby mnie przytuliła nie puściłbym ani na moment. Powoli przeczesywałbym jej włosy pozwalając zapachowi jej włosów zapisać sie w pamięci.

·       Gdyby tu był na nowo zakochałabym się w jego dotyku. Upajałabym się jego ciepłem. On sam daje mi szczęście, którego nigdy nie chciałabym się wyzbyć.

·       Gdybym był blisko nigdy nie spuściłbym z niej oczu. Z pięknego uśmiechu , pięknych oczu i pięknych włosów - Usłyszałaby jak bardzo ją kocham i jak cierpię z każdą rozłąką.

·       Gdybym mogła nigdy nie pozwoliłabym mu odejść i sama bym nie odeszła. Jest moim uzależnieniem, jest narkotykiem. Chodź sama nigdy ich nie brałam, jego chcę kosztować codziennie.

·       Gdybyśmy byli blisko to wszystko by się stało. Cieszylibyśmy się  sobą jak nikt inny na świecie. Nigdy nie puszczając ani nigdy opuszczając.

·       Gdybyśmy byli razem mielibyśmy wszystko. Mielibyśmy siebie.

#1

To był zimny poranek. Pochmurny i mglisty ale nie zapowiadało się na deszcz. Szczerze jej nienawidziłem za to że domagała się swojej książki akurat dzisiaj przed jedenastą.  Dzień ledwo się zaczął, a już był zły.

Gdy stanąłem przed drzwiami jej domu pomyślałem tylko że lepiej jej ta książka będzie cholernie dziś potrzebna. Zapukałem, chociaż ktoś postronny opisałby to jak dobijanie się ze złości.

Drzwi się otworzyły. Nie jestem pewien jak to zrobiła ale w mgnieniu oka po otwarciu drzwi zniknęła w głębi domu - Wiedziałem że wołanie nic nie da; jest stanowczo zbyt uparta, gdy coś jej się wbije do głowy nikt nie zmieni jej zdania. Nie miałem wyboru - musiałem grać w grę którą ona prowadzi.

Gdy tylko zdjąłem z siebie płaszcz podniosłem książkę, całe przekleństwo tego dnia, i ruszyłem w głąb domu.

Nie szukałem długo - była w swoim pokoju ale to co zobaczyłem zaparło mi dech w piersi.

W pokoju panował miły półmrok rozświetlany kilkoma świeczkami. Wszystko mieniło się lekką czerwoną poświatą, a czerwone ściany połączone z półmrokiem i świeczkami dawały uczucie pewnego odcięcia od świata.

Lecz to nie kolor ścian ani świeczki nie ujęły moją uwagę - w rogu pokoju, na niewielkim łóżku, siedziała ona. Jej widok mnie rozbroił - nawet gdybym chciał coś powiedzieć fizycznie nie byłbym w stanie tego zrobić

Siedziała cierpliwie na łóżku z wyprostowanymi plecami, jej długie rude włosy lśniły a jej twarz ledwie tknięta światłem świec bez żadnego słowa przekazała nie tylko chęci ale i instrukcje. Nigdy nie wierzyłem w magie, ale jeżeli takowa miałaby miejsce na tym świecie to bóg mi świadkiem byłem pod urokiem - nie mogłem przestać myśleć o tym żeby ją pocałować, by spróbować jej drobnych ust i poczuć jej ciepło.

Nie wiem jak długo mi zajęło żeby znaleźć się obok niej ale każda ta sekunda trwała tysiąc lat i była uznana przeze mnie jako straconą.

Więcej czasu stracić nie chciałem - pocałowałem ją delikatnie i niewinnie. Nie chciałem odebrać tego uczucia siłą, chciałem to otrzymać jako dar. Jeden pocałunek za drugim, niczym lawina która zaczyna się od malutkiego płatka śniegu porównanym z muśnięciem aż po lawinę namiętności którą to wywołało.

Nie wiem ile czasu całowaliśmy się nie mogąc się sobą nacieszyć - wiem natomiast że stanowczo za krótko.

Podczas gdy pierwszy pocałunek porównywany byłby do delikatnego muśnięcia to kolejne porównywalne były do namiętnej bitwy o dominacje.

Przegrałem - ale czy aby na pewno? Usiadła na mnie patrząc mi w oczy i przyszpilając mi ręce do łóżka; Nie mogłem się ruszyć ale czy właściwie chciałem?

Nie wiem jak i dlaczego to zrobiłem ale szybkim ruchem przyciągnąłem ją do siebie i przejąłem dominacje. Tym razem to ja byłem na górze i nie miałem zamiaru żeby to się prędko zmieniło.

Zacząłem powoli, przez delikatne pocałunki w szyje - moje ręce same wpłynęły delikatnie pod jej bluzkę.

Powoli podwijałem bluzkę - nie za dużo, tak aby tylko zakrywała jej  piersi. Nie chciałem być zbyt łapczywy więc powoli zaczynałem całować wszystko co odkryłem. Zacząłem od środka powoli idąc w górę gdy tylko zatrzymałem się przy bluzce spojrzałem jej głęboko w oczy i uśmiechnąłem się.

Zaczynając od poprzedniego punktu startu, tym razem moje usta poszły w przeciwną stronę - W dół.

Zatrzymały się tuż przy obcisłych jeansowych spodenkach. Ale to jeszcze  za wcześnie - w międzyczasie moje dłonie też nie próżnowały i delikatnymi ruchami zwiedzały jej ciało szukając co delikatniejszych miejsc które sprawiały jej przyjemność.

Czas było pozbyć się bluzki ze stanikiem włącznie - niby taki prosty wynalazek a tyle babrania żeby się go pozbyć…

Ale warto było się trudzić, ku moim oczom ukazały się dwie blade i jędrne piersi wręcz zapraszające do zabawy - odmówić nie mogłem.

Gdy tylko ich dotknąłem poczułem się jakbym był w niebie i właśnie złapał kawałek niebiańskiego obłoczka.

Chciałem być delikatny i byłem. Ona tylko spoglądała na mnie w ciszy z ciekawym wzrokiem jak rozwinie się sytuacja. Nie musiała czekać długo - zbliżyłem się do piersi powoli kręcąc okręgi wokół  jej sterczącego sutka. Nie widziałem jej miny ani nie słyszałem reakcji ale ją czułem - jak gdyby nagle przez jej ciało przeszedł nagły miły dreszcz który mogłem wyczuć dłońmi.

To był znak że mogę kontynuować - powolne kółka przemieniły się w namiętną pieszczotę podczas gdy moje zwinne palce zajęły się drugim sutkiem.Poczułem kolejny ciepły dreszczyk przechodzący przez jej ciało - tym razem silniejszy aczkolwiek równie nikle wyczuwalny.

Powoli zaczęła czochrać moje włosy delikatnie drapiąc tył głowy.

Poczułem kolejny ciepły dreszcz.

Tym razem nie wyczułem go od niej - ten wyczułem w tyle mojej głowy powoli rozchodzące się błogie ciepło które wręcz spowalnia czas

Czułem się gotowy. Powoli moje usta wracały do miejsca, w którym wcześniej sie zatrzymały - tuż przy obcisłych spodenkach. Nie była to bariera do niepokonania, rzekłbym, że ściągnięcie tych spodenek było pracą zespołową, przy której jej seksowne ruchy bioder pomagały w osiągnięciu celu.

Podniosłem się na kolana. Nigdy nie widziałem tak zapierającego widoku w swoim życiu.

Jej blade ciało graniczyło z nagością tylko cieniutkimi majtkami. Małe ale jędrne piersi wręcz lśniły w blasku świec pośród jej ciemnych włosów. Nie zapomnę też blasku w jej oczach.

Panowała cisza. Jakby każde słowo mogło przerwać sen, który teraz przeżywaliśmy, ale to nie był sen. Zbliżyłem się znowu do jej ust prosząc o pocałunek.

Ten był niezapomniany. Jej namiętne usta , zawsze delikatne tym razem chciały więcej, tym razem chciały mocniej jakby ten pocałunek był ostatni. „Kocham Cię” wyszeptała, uśmiechnąłem się lekko i wyszeptałem „Wiem słonko”.

To był czas.

Zniżyłem się do jedynego zakrytego miejsca, cieniutkich majteczek, ostatniego bastionu, który dzielił ją od dzikiej rozkoszy.

Nie byłem pewny jak i gdzie zacząć; byłem natomiast pewny swojego celu.Powoli zacząłem dopieszczać jej gładkie uda obdarowując każdy centymetr równie delikatnym, co namiętnym pocałunkiem.

Nie śpieszyło mi się, powoli wspinając się po udzie zacząłem delikatnie gładzić majteczki palcem w jednostajnym tempie; poczułem kolejny ciepły dreszcz przychodzący od niej. Ten był bardziej wyczuwalny niż poprzednie; znowu zaczęła przeczesywać palcami moje włosy, dając mi miły dreszczyk.

Gdy zbliżałem się już do końca uda, nie chciałem aby drugie zostało osamotnione, ponownie obdarzając każdy skrawek pocałunkiem powoli zwiększając tempo pocałunków i ruchów palcami.

Powoli byłem już przy środku. Delikatnie pociągnąłem je w górę odkrywając kształt i delikatne wcięcie jej Perełki.

Kolejny wstrząs ciepła przeszedł przez jej ciało - przez moment zdawało się że słyszę lekkie westchnienie. Uznałem to za dobry znak ale to nie był jeszcze czas.

Powoli obdarowywałem okolice namiętnymi pocałunkami i drobnymi pieszczotami języczkiem dopilnowując, żeby każde czułe miejsce było rozgrzane i dopieszczone.

Zauważyłem coś na co czekałem. Malutką plamkę na majteczkach poprzedzoną ciepłym wstrząsem.  To był czas na działanie. Powoli ściągnąłem jej ostatki okrycia obserwując jak z malutkiej kropki ciągnie się cieniutka lepka nitka. Uśmiechnąłem się do siebie po czym podniosłem nitkę językiem zanim oderwała się z majteczek

Znowu poczułem czochranie na tyle mojej głowy. Nie miałem już na co czekać. Powoli zacząłem namiętnie całować perełkę, lekko podskubując wargami.

Zaczynałem powoli, ale z każdym jej westchnieniem posuwałem się szybciej, bardziej nieprzewidywanie nie dając ani calowi jej pochwy powodu do narzekania.

Grunt to finezja i nieprzewidywalność. Przejechałem językiem głęboko po czym zamarłem bez ruchu.

W ruchach jej ciała i w oddechu dało się wyłapać nutkę zaskoczenia, rozczarowania i masę niecierpliwości.

To trwało raptem 10 sekund ale w bez ruchu wydawało się jakby czas nagle stanął i moment trwał godzinami.

Ponowiłem ze zdwojoną siłą powoli wsuwając język coraz głębiej do jej muszelki przejmując wargami inicjatywę nad całą resztą.

Język dalej zataczał kręgi i wywijasy. W pewnym momencie nawet próbowałem przeliterować własne imię i gdy tylko doszedłem do literki C, poczułem kolejny prąd z jej strony oraz ponowne mocniejsze czochranie z następującą błogą ciszą.

Powoli odsunąłem się od jej pusi przygotowując się na ostatnie starcie – Teraz albo nigdy.

Delikatnie oblizałem dwa palce powoli wsunąłem je do środka delikatnie rozciągając dziurkę w dół.Jęknęła delikatnie. Usta,tym razem bez planu działania,były gotowe na główny cel - łechtaczkę. Wiele się działo. Lizanie, skubanie, namiętne pocałunki kończąc się na namiętnej pieszczocie językiem.Wiedziałem że osiągnąłem swój upragniony cel gdy jej oddech przyśpieszył a jej ciało przeszedł już nie lekki ciepły deszczyk a piorun widocznym gołym okiem. Uśmiechnąłem się lekko pełny dumą.

Wierzgała lekko starając się zostać jak najbardziej cicho- nie mogła, jej oddech wszystko zdradzał a jej oczy zdradzały emocje nie do odszyfrowania.

To był dla niej ekstazyjny finał pełny finezji ale nie wiedziała że to dopiero początek.Przytuliłem ją do siebie i pocałowałem tuląc w ramionach , dzień dopiero się zaczynał…